Strona głównaPodcastJak zbudować silny biznes w oparciu o produkt ostatniej potrzeby?
alt=""
Podcast

Jak zbudować silny biznes w oparciu o produkt ostatniej potrzeby?

Gość: Damian Małolepszy

00:0000:00

Słuchaj lub oglądaj na:

Udostępnij:

W tym odcinku

✔️ Dowiesz się czym jest zarządzanie wizualne – i dlaczego to coś znacznie więcej niż naklejki na podłodze 

✔️ Odkryjesz dlaczego produkty Tagatic są “ostatniej potrzeby” – i jak firma nauczyła się to wykorzystać na swoją korzyść 

✔️ Zrozumiesz jak audyt może stać się narzędziem sprzedażowym – i dlaczego wizualizacja gotowego projektu przyspiesza decyzję zakupową 

✔️ Dowiesz się jak Tagatic zbudował propozycję wartości opartą na trzech mierzalnych wskaźnikach: bezpieczeństwie, jakości i oszczędnościach 

✔️ Poznasz kulisy rebrandingu i rozwoju sklepu internetowego – od słabo działającego kanału do rosnącej bazy i pierwszych automatyzacji 

✔️ Odkryjesz dlaczego eksploatacyjny charakter części asortymentu to szansa na budowanie lojalności klienta w stylu modelu subskrypcyjnego 

✔️ Zrozumiesz dlaczego głęboka znajomość swojego miejsca w łańcuchu decyzji zakupowych klienta to fundament skutecznej sprzedaży

W świecie e-commerce często mówi się o produktach pierwszej potrzeby — tych, które klienci kupują szybko, bez zastanowienia. A co, jeśli Twój biznes opiera się na czymś dokładnie odwrotnym?

W podcaście Kierunek e-commerce rozmawiamy z Damianem Małolepszym, współzałożycielem Tagatic — firmy, która udowadnia, że nawet produkty „ostatniej potrzeby” można skutecznie sprzedawać i skalować online.

Czym jest zarządzanie wizualne?

Na pierwszy rzut oka może brzmieć jak modne hasło z prezentacji korporacyjnej, ale w praktyce to fundament funkcjonowania wielu zakładów produkcyjnych i magazynów. Obejmuje wszystko, co widzimy w przestrzeni pracy:

  • oznakowanie podłóg,
  • tablice informacyjne,
  • instrukcje stanowiskowe,
  • oznaczenia bezpieczeństwa.

To coś więcej niż „naklejki na podłodze”. Aby dobrze oznakować przestrzeń, trzeba najpierw zrozumieć procesy, które w niej zachodzą. I właśnie tu zaczyna się prawdziwa wartość zarządzania wizualnego.

Produkt, którego nikt nie potrzebuje… dopóki nie musi

Jednym z największych wyzwań Tagatic było zrozumienie własnego miejsca w procesie zakupowym klienta. Ich produkty:

  • nie są pilne,
  • nie są krytyczne dla ciągłości produkcji,
  • często trafiają na koniec listy budżetowej.

Dlatego firma określa je jako „produkty ostatniej potrzeby”. Zamiast z tym walczyć, Tagatic wykorzystał tę wiedzę do budowania przewagi, przechodząc od czekania na potrzebę do jej aktywnego generowania.

Trzy filary wartości: bezpieczeństwo, jakość, oszczędności

Tagatic nie konkuruje ceną, lecz opiera swoją propozycję wartości na mierzalnych efektach:

  • Bezpieczeństwo – ograniczenie wypadków i lepsza organizacja pracy,
  • Jakość – standaryzacja procesów i zmniejszenie liczby błędów,
  • Oszczędności – efektywne wykorzystanie przestrzeni i czasu.

To podejście zmienia narrację z „kup naklejki” na „zoptymalizuj swój zakład” i pozwala klientowi dostrzegać realne korzyści biznesowe.

Audyt jako narzędzie sprzedażowe

W Tagatic audyt nie pełni tylko funkcji doradczej — staje się elementem sprzedaży. Proces obejmuje:

  • analizę obecnego stanu („stan zero”),
  • wywiad z klientem,
  • dokumentację zdjęciową,
  • wizualizację proponowanych rozwiązań w realnej przestrzeni klienta.

Efekty:

  • klient widzi gotowy projekt jeszcze przed zakupem,
  • łatwiej „sprzedać” pomysł wewnętrznie w firmie,
  • skraca się czas procesu decyzyjnego.

E-commerce jako drugi silnik wzrostu

Choć głównym kanałem sprzedaży pozostaje B2B, sklep internetowy Tagatic dynamicznie rośnie. Kluczowe działania to:

  • Migracja klientów offline do online – prostszy proces zakupowy, automatyzacja, możliwość korzystania z rabatów online,
  • Content marketing – edukacyjny blog odpowiadający na realne problemy klientów, budujący świadomość i wspierający SEO,
  • Automatyzacje i scenariusze – newslettery, pop-upy, porzucone koszyki, scenariusze post-zakupowe oraz komunikacja dostosowana do różnych grup klientów.

Produkty eksploatacyjne = szansa na powtarzalną sprzedaż

Część asortymentu Tagatic naturalnie się zużywa. Firma wykorzystuje to jako szansę:

  • cykliczne zakupy,
  • budowanie lojalności,
  • potencjał modelu subskrypcyjnego.

Planowane są automatyczne scenariusze, takie jak przypomnienia o wymianie produktów i rekomendacje dopasowane do cyklu życia produktu.

Świadomość rynku jako największa przewaga

Najważniejszy wniosek z historii Tagatic:

  • zrozumienie własnej pozycji w procesie zakupowym klienta,
  • zaakceptowanie faktu, że produkty znajdują się „na końcu listy priorytetów”,
  • generowanie potrzeby i dopasowanie komunikacji do realiów klienta,
  • połączenie działań B2B z e-commerce w spójny, skalowalny model sprzedaży.

Co dalej?

Marka jest rozpoznawalna w środowisku Lean i Kaizen. Kolejnym celem jest ekspansja w obszarze BHP i bezpieczeństwa, a największym wyzwaniem pozostaje przekształcenie rozpoznawalności w sprzedaż.

Podsumowanie

Historia Tagatic pokazuje, że:

  • nawet trudne produkty można skutecznie sprzedawać,
  • e-commerce i B2B mogą się wzajemnie uzupełniać,
  • automatyzacja działa również w niszowych branżach,
  • największą przewagą jest zrozumienie klienta i jego kontekstu decyzyjnego.

Zamiast narzekać na ograniczenia rynku, warto je wykorzystać do budowania przewagi konkurencyjnej.


⬇️ Transkrypcja (klik) ⬇️:

Bartosz Fabjański (edrone): Cześć, Tutaj Bartek z podcastu Kierunek e-commerce. A moim gościem dzisiaj jest Damian Małolepszy z Tagatic, który zarządza biznesem, który współzałożył, a także działa w nim na poziomie operacyjnym oraz jest jego prezesem.

Damian Małolepszy (Tagatic): Cześć. Cześć Bartek, Witam wszystkich.

Bartosz Fabjański (edrone): Damian powiedz w kilku słowach czym zajmuje się Tagatic?

Damian Małolepszy (Tagatic): Jest to firma już chyba można powiedzieć usługowo produkcyjna. W pierwszej kolejności była produkcyjna, bo de facto naszym serduszkiem jest produkcja, w której produkujemy oznakowania przemysłowe, BHP oraz akcesoria Lean i Kaizen, czyli tak powiedzmy szeroko pojęte zarządzanie wizualne. Z drugiej strony też się właśnie troszeczkę zaczynam nazywać firmą usługową, ponieważ zaczynamy, czyli od dłuższego czasu, ale teraz powiedzmy nabiera tempa, to dostarczamy również usługi naszym klientom. Są to usługi związane z audytowaniem, wspomaganiem naszych klientów właśnie w zarządzaniu wizualnym. Także nie kończymy tylko na produkcie, ale staramy się tutaj wesprzeć naszych klientów od A do Z, jak to się tam często mówi.

Zarządzanie wizualne to jest termin, który świetnie brzmi. Podejrzewam, że nie dla wszystkich musi być znajomy. Czy możesz wyjaśnić, o co chodzi w zarządzaniu wizualnym i do czego ono się przydaje?

Zarządzanie wizualne to jeszcze pół biedy. Słuchaj, bo jak często wcześniej właśnie nie mając tego doświadczenia jak ludzie to oceniają, w sensie tą nazwę, to jeszcze posługiwaliśmy się Visual Management, to to już w ogóle nikt prawie nie wiedział czym to się je, bo to jest na tyle szerokie pojęcie, że ciężko było nas zdefiniować w tym pojęciu. A ogólnie visual management, zarządzanie wizualne to tak naprawdę to jest to, co widzimy na danej hali, ale tu będę dawał przykłady hal czy magazynów, bo to są nasi główni klienci, ale też dostarczamy gdzieś, powiedzmy do mniejszych czy biur, czy czy gabinetów. No, mamy szerokie spektrum, może do tego jeszcze gdzieś tam później przejdziemy. Także zarządzanie wizualne to dosłownie to, co widzimy, jeśli chodzi o oznakowanie wewnątrz zakładu. I tutaj tak naprawdę mamy kilka płaszczyzn, powiedzmy, czyli pozioma, podłoga, pionowa to są ściany, jakieś magazyny w sensie maszyny oraz sufit, czyli elementy podwieszane. Także mamy kilka tych płaszczyzn, które możemy oznakowywać i tak samo można to podzielić pomiędzy tematami, czyli funkcjonalnością bardziej. Czyli część oznakowań jest funkcja bezpieczeństwa, część informowania, część zarządzania, część usprawniania procesów. Więc to jest też szerokie pojęcie, które tak naprawdę tu jeszcze chyba dodał jedną rzecz, że ludzie, czyli też również oczywiście nasi klienci i to jest nasza praca, żeby ich uświadamiać, nie mają do końca świadomości, że takie proste rzeczy jak właśnie oznakowanie czy nawet to jest o tyle grubsze, że przez oznakowanie trzeba się zastanowić na temat danego obszaru, czyli jaką powinien funkcjonować, jak być powinien zarządzany, po to, żeby go dobrze oznakować, żeby dobre instrukcje dać stanowiskowe. To jest wiele, powiedzmy, poziomów tego, jak duże i wymierne efekty daje zarządzanie wizualne.

Od razu tak sobie pomyślałem, że granica jest tylko linią na mapie. Jeżeli spojrzeć tak bardzo dosłownie, a tak naprawdę tworzy przestrzeń odrębnych organizmów państwowych. Czy to nie jest trochę tak, że tak jak powiedziałeś, nie sprzedajecie wyłącznie naklejek, ale tak naprawdę tworzycie odrębne przestrzenie?

Raczej też sprzedajemy naklejki, żeby nie było, dla każdego coś dobrego, więc de facto to w zależności, kto czego potrzebuje. Bo tak z jednej strony dla klientów świadomych też ich jest coraz więcej, więc się cieszę, to tak naprawdę dla nich często wystarczy tylko ewentualnie małe doradztwo bądź po prostu produkt, bo oni wiedzą, mają to już dobrze zwizualizowane u siebie procesy są dobrze opisane, więc de facto muszą tylko utrzymywać ten stan i wtedy rzeczywiście produktowo wystarczy. Ale jeżeli klient często bywa tak, że nie wie od czego zacząć albo chce zmian, a do końca nie wie, co może zrobić, albo jakie są w ogóle możliwości, no to my wtedy przychodzimy do klienta i staramy się mu pomóc. Wykonując wywiad tak naprawdę, co dokładnie on potrzebuje i jakie funkcje mają być spełnione.

Powiedziałeś mi też w pewnym momencie przed naszą rozmową użyłeś takiej fajnej frazy, że Wasz asortyment nie jest koniecznie produktem pierwszej potrzeby, tylko tak humorystycznie można go nazwać produktem ostatniej potrzeby. Jakbyś mógł rozwinąć o co chodzi?

Tak, to jest o tyle gruby temat z naszej perspektywy, że do niego dochodziliśmy przez dłuższy czas. To znaczy ja to nazywam świadomością sytuacyjną czy świadomością produktową, To znaczy no my musimy, musieliśmy dowiedzieć się właśnie, gdzie my jesteśmy w tej hierarchii. Prosty przykład, gdzie nasze produkty typu właśnie nie wiem, kąciki bezpieczeństwa, naklejki podłogowe, tablice do zarządzania, na przykład gdzie my, nasze produkty są budżetowe, w którym budżecie u naszego klienta, bo w dużych fabrykach, magazynach, no to jest tam tysiące budżetów, każdy dział ma swój budżet i tak dalej, Więc staraliśmy się dotrzeć do tego właśnie, skąd pobierane są te budżety, czy to jest bezpieczeństwo, czy to jest rozwój, nie wiem, całego budynku. No i jak tak się zaczęliśmy zagłębiać, w sensie zagłębiać się w tym temacie to de facto okazało się, że właśnie jesteśmy bardzo daleko w hierarchii. No i ja też się nie dziwię. No, możemy wziąć na jakiś tam przykład firmę produkcyjną automotive, gdzie mają mnóstwo mikro dostawców, zapewne just in time, czyli co chwilę coś przychodzi. Pan kierownik produkcji ma mnóstwo problemów i wyzwań związanych z tym, żeby linia produkcyjna działała jak linia nie działa, są milionowe koszty, więc te moje powiedzmy produkty, które dla niego mają bardzo mały priorytet, biorąc pod niego inne milionowe, powiedzmy możliwe straty. No to ja wiem, że ten jego problem czy wyzwanie związane z zarządzaniem wizualnym jest na końcu. Dlatego my dzięki temu staraliśmy się stworzyć jakieś nowe narzędzia sprzedażowe, czy też po prostu wyjść naprzeciw temu problemowi. Więc taka świadomość jest o tyle potrzebna, że dzięki temu właśnie jesteśmy w stanie coś z tym zrobić, zarządzić tym i po prostu później to nie jest już taki duży problem, jaki był wcześniej, bo coś z tym robisz. W jaki sposób chcesz to usprawnić i jak to zrobisz w mądry sposób, to to po prostu działa. Tu myślę, że warto od razu powiedzieć na przykład my wspieramy trzy standardowe wskaźniki w zarządzaniu wizualnym. Jest to bezpieczeństwo, jakość i oszczędności. To są trzy wskaźniki, które prawie zawsze idą do góry, jeżeli się zrobi dobre oznakowanie na danym terenie.

Rozumiem, czyli podeszliście do tego kreatywnie i w taki sposób, żeby odnaleźć się w tej sytuacji, jaką rozpoznaliście, czyli że w realiach dużej przemysłowej hali produkcyjnej, gdzie priorytetem są maszyny, które tam stoją, utrzymanie ciągłości produkcji, serwis. Mnóstwo innych rzeczy. Wasze usługi, Wasz produkt będzie troszeczkę na końcu i będzie budżetowany również z mniejszych budżetów niż te wyższe priorytety. Ale nie poszliście w pokusę taką, żeby w takim razie konkurować ceną, tylko żeby jasno przedstawić propozycję wartości i tą propozycję. Wartości, czyli bezpieczeństwo, jakość oszczędności Plus zdejmujemy Ci to z głowy. W ten sposób wbijacie klin i idziecie za ciosem.

To jest jedna z kilku rzeczy, ale mamy więcej. Więcej narzędzi sobie stworzyliśmy do tego, żeby ja to nazywam wytwarzać potrzeby, Bo przez to, że jesteśmy na końcu łańcucha pokarmowego, tak jak wspomniałeś, no to nie ma tej potrzeby już, teraz, natychmiast, tylko ją musimy de facto budować. Jedne z nielicznych potrzeb klientów to jest po prostu przyjeżdża dyrektor wszystkich, w sensie szef wszystkich szefów, więc trzeba pomalować trawę na zielono, no to wtedy ta potrzeba u klientów naszych jest. Dzwonią, czy możemy wszystko na wczoraj i wtedy jest ta potrzeba realna z ich strony. Ale na co dzień tego nie ma, bo mają właśnie gdzieś tam ważniejsze projekty związane chociażby z maszynami, tak jak wspomniałeś i tak dalej, więc w ich głowach to jest po prostu wyższy priorytet ma. Ja to osobiście rozumiem, dlatego właśnie są różne nasze narzędzia, które wytwarzają tą potrzebę. Jednym z głównych, to jest tak naprawdę właśnie zaczęliśmy To chyba teraz jest dobry moment, żebym powiedział o tej usłudze. Prowadzimy między innymi usługę audytowania. Jest to audytowanie. Też słowo audyt. Klienci nie lubią, ale to nie ma czego się bać u nas. Bo u nas audyt wygląda tak, że przyjeżdżamy do klienta, patrzymy na stan zero, czyli jak teraz wygląda. Wykonujemy wywiad z danym klientem, czyli czego chce, co oczekuje i jakby sobie to widział w przyszłości swój swój obszar. Robimy dokumentację zdjęciową, a następnie przygotowujemy taki piękny plik PDF katalog, gdzie mamy wizualizację wszystkich obszarów, o których rozmawialiśmy. I my proponujemy, biorąc pod uwagę nasze doświadczenie z zarządzania wizualnego, proponujemy rozwiązania, jak to mogłoby wyglądać. Klient dostaje na swoim zdjęciu, czyli na swojej hali, już narzucone produkty, które my widzimy. Widzimy potrzebę wdrażania ich w danym miejscu. I tak w sensie ja się tak śmieję, że stworzyliśmy narzędzie też dla właśnie takiego kierownika czy osoby zainteresowanej. Dla niego to narzędzie, żeby poszedł do swoich bossów i żeby pokazał de facto, że to nie jest właśnie przysłowiowa naklejka, tylko to jest cały właśnie system oznakowania, który przyniesie wymierne efekty u niego na danym obszarze. A to, że będzie wyglądało tak, tak, tak. To to po prostu przyspiesza tą decyzję. A też tu może wspomnę, że lead time u naszych klientów jest bardzo duży. No bo to są właśnie duże firmy produkcyjne, magazyny i tak dalej. Więc tu rzeczywiście musi przejść to przez kilka działów, kilka osób musi to zatwierdzić, więc też ten lit tam jest długi, więc to narzędzie również wspomaga temu, żeby to skrócić. Więc to jest wielowymiarowy, moim zdaniem wielowymiarowe narzędzie, począwszy od naszych pracowników, gdzie mój handlowiec jest o tyle ucieszony, że ma fajne narzędzie, które pomaga mu sprzedawać, to jeszcze. To narzędzie jest idealne dla klienta, żeby on wewnątrz swojego zakładu sobie przepchnął swój projekt. Bo to jest też o tyle mogę powiedzieć, abstrakcyjne. To już mówię tak ze swojego małego doświadczenia.

To, co ja słyszę, to jest tak bardzo dobre rozeznanie rynku i jego znajomość, znajomość mechanizmów wpływających na to, dlaczego leady tak, a nie inaczej są pozyskiwane. Dostosowanie się do tego na wielu poziomach. I teraz tak, do tej pory mówimy o tym głównie w kontekście takim bardziej usługi B2B tak naprawdę nie? Ale działacie również w e-commerce i rozwijacie sklep internetowy i to wszystko, co robicie, jeżeli chodzi o poszerzanie tej góry lejka, jak budowanie takiej USP i wartości waszych produktów. To się oczywiście stosuje również do sklepu internetowego. I pytanie do Ciebie takie pierwsze. Jakie są główne różnice pomiędzy tym, co robicie w terenie, a tym, co się wydarza, jeżeli chodzi o taką sprzedaż online? Czy to się może zazębia? Na przykład czy jest trochę tak, że wasza baza klientów online trochę pokrywa się z waszą bazą dotychczasowych realizacji? Czy to są w ogóle rozbieżne rzeczy?

Raczej chyba rozbieżne tak na pierwszy rzut myśli, ale tak jakbym miał to w sumie w jakiś sposób zdefiniować To to są odrębne kanały, ale one się o tyle zazębiają, że klientów, w których mieliśmy na standardowe produkty, to de facto im powiedzieliśmy słuchajcie, mamy fajny sklep, bo też zrobiliśmy rebranding, już sobie zobaczę. No, już trzy lata temu. Gdzieś w połowie czy coś takiego, zrobimy rebranding, bo wcześniej to on tam ten sklep sobie w sumie słabo działał, a jak ja wziąłem to pod swoją pieczę, no to powiedziałem, że chcę tutaj to rozwinąć mocniej i na przykład właśnie klientów, których mieliśmy na standardowe produkty, powiedzieliśmy słuchajcie, mamy już fajny, ładny sklep, zamawiajcie tam, jest tam proces zautomatyzowany, możecie sobie sami wyklikać w cudzysłowiu rabat, bo u nas nie wiem, czy to jest nadzwyczajne czy nie, ale u nas rabaty się łączą, więc można sobie fajnie tam dosłownie wyklikać czy zrobić fajny rabacik. Jak dajemy jakieś promocje, to nawet kilkudziesięciu procentowy można złapać ten rabat. Więc takich klientów poprosiliśmy, żeby tam przeszli, no bo po prostu z ich perspektywy moim zdaniem jest fajny, łatwy, prosty sposób na kupienie sobie rzeczy, czyli stricte produktów, a dla nas również jest to sposób zautomatyzowany, bo to przechodzi po prostu przez system i pracownik biura obsługi klienta również ma trochę mniej do zrobienia, bo część rzeczy się dzieje automatycznie.

Więc myślę, że to jest takie win-win dla klienta i dla nas. Z drugiej strony, gdzie się zazębia ten świat B2B z naszym sklepem, to jest to, że po takim audycie tu jeszcze wspomnę, gdy klient z nami chce iść dalej, no to sobie wykonujemy ten projekt. Możemy go wykonać powiedzmy raz a dobrze, albo też możemy sobie podzielić na kilka etapów. Raz na kwartał coś robić, na przykład w nowych halach często robimy tak, że dzielimy to właśnie, że najpierw podłogą się zajmujemy na pierwszy etap, później przechodzimy na magazyn ściany, a na sam koniec na przykład sufit. I jak już to wszystko wdrożymy, to część z tych produktów typu naklejki podłogowe, one są eksploatacyjne, po prostu po jakimś czasie się zużywają i wtedy my też staramy się dawać rekomendacje, czyli ile dany produkt wytrzyma nasze tablice. One się lata trzymają, więc tutaj raczej nie ma potrzeby ich wymiany. No chyba, że się zmieni jakaś.

Po naklejkach na podłodze się chodzi, depcze się po alejkach.

Dokładnie. To jest w ogóle jeden z głównych problemów i tematów dyskusji jeśli chodzi o klientów magazynowych i produkcyjnych, czyli co wytrzyma przejazd wózka widłowego? To jest standardowy temat. No ale po prostu one są eksploatowane, eksploatacyjnej się zużywają i my staramy się dawać rekomendacje klientowi, co ile czasu powinien wymieniać te oznakowanie. I tutaj mamy kilka też sposobów na współpracę. I chyba to też jest w ramach tego, że już trochę wiemy, jak klienci działają i jakie mają potrzeby. Bo tak z jednej strony właśnie mogą sobie zamawiać z z naszego sklepu internetowego, bo de facto my wiele z produktów, które wdrażamy, to są nasze standardy, no bo one są i super jakościowo i są właśnie często chociażby piktogramy z ISO, więc one spełniają wszelkie wymagania jakościowe czy prawne w dzisiejszych czasach. I też mi się wydaje, że współpracują z korporacjami. No to musimy być super mocno elastyczni, żeby się dopasowywać do ich po prostu potrzeb.

Powiedz mi, czy dobrze zgaduję, że na razie ten kanał bardziej tradycyjny jest większy i bardziej dochodowy niż online? I czy Twoim zdaniem może się to zmienić?

Tak jest. Jest dużo, dużo większy. No ale to chyba ze względu na to, że po prostu od lat większy nacisk kładliśmy na sprzedaż B2B i tam się po prostu mocno rozwijaliśmy ze sklepem. Później zaczęliśmy i tak sklep. Powiem tak, że w pierwszych miesiącach roku czasu rzeczywiście super rósł, bo w pierwszy miesiąc to już w ogóle tam nie wiem, 200-300%, a później z miesiąca na miesiąc powiedzmy mieliśmy wzrost między 10 a 30%. Więc to było dla mnie super satysfakcjonujące. Ale od jakiegoś czasu gdzieś tam już złapaliśmy sufit, który próbuje teraz przebić różnymi działaniami, ale wykonujemy mnóstwo również pracy i właśnie związanych z SEO i z rozbudową naszego sklepu. Produktowo i blog rozwijamy mocno no i automatyzacje właśnie. Staramy się rozbudowywać jakieś różne scenariusze, żeby klientom było też mieli większy wybór. Więc też mamy wiele uruchomionych po prostu rzeczy, które powinny wpłynąć na rozwój sklepu. I ja sobie życzę, żeby ten sklep rzeczywiście urósł w siłę do takiego stopnia, żeby był większy niż B2B. No bo tak, w sklepie stricte walczymy produktowo.

A produkujecie w Polsce?

Tak, tak tu produkcja we Wrocławiu. Serdecznie zapraszam. Kto chce do nas przyjść to drzwi są otwarte. Kawa, ciasteczka zawsze są, więc serdecznie zapraszam. Więc tak w Polsce sobie produkujemy i też nasze produkty staramy się, żeby były lepsze jakościowo. Więc na przykład półprodukty, z których je tworzymy. To przez długi czas testowaliśmy, próbowaliśmy, szukaliśmy i to jest między innymi nasze know-how. Czyli z czego my produkujemy te rzeczy. Bo z jednej strony. To nie jest, powiedzmy, nic nadzwyczajnego. Produkujemy część naklejek z folii, no ale pytanie z jakiej folii? Bo tych folii jest dostępnych na rynku naprawdę mnóstwo, A my też rzeczywiście sobie dobraliśmy takie, które miały najlepsze parametry, najlepiej się sprawdzały.

Wiesz, są segmenty. Ja bym powiedział, że wy możecie się nazwać troszeczkę takimi oznakowaniami premium i to, co robicie, żeby to podkreślić, bo wspomniałeś o tym, zaraz się zapytam o scenariusze. automatyzacji to jest techniczna rzecz. Natomiast jeżeli chodzi o takie fajne pozyskiwanie ruchu. Ja spojrzałem, przejrzałem sobie wasz blog i on jest po prostu imponujący. Ten blog, ponieważ jest tam bardzo dużo specjalistycznych treści, dopasowanych do tematu, do branży, do zapytań tak naprawdę odbiorców. I widać, że one są, nie są wygenerowane, tylko są po prostu napisane. I chciałem zapytać kto to dla was robi? Czy to zlecacie na zewnątrz, czy zaczęliście sami? Może. Jak to wygląda?

Częściowo robimy to na zewnątrz, tutaj z chłopakami, którzy mnie wspomagają w SEO i Adsach. I tu rzeczywiście mam zewnętrzną ekipę, która wydaje mi się rzeczywiście fajna, bo też ogólnie moje doświadczenie z agencjami marketingowymi, marketingowymi jest średnie. Mówiąc wprost kilka ich przeżyłem i mam średnie mniemanie. No i też dlatego ja musiałem troszeczkę wziąć rzeczy w swoje ręce marketingowo i musiałem trochę rzeczy powiedzmy zrobić. Z drugiej strony też wewnętrznie zrobiliśmy, zrobiłem rekrutację i to jest mój nowy plan na marketing. Mam teraz Michała u siebie wewnętrznie i jest młody, ambitny, chce, jeszcze powiedzmy nie ma takich nazwijmy doświadczenia i kompetencji w marketingu jak niby te agencje marketingowe, a obstawiam, że i tak zrobi dużo lepszą robotę przez to, że robi to w sposób zajawkowy, chce się rozwijać i tak jak wspomniałem młody, ambitny, czyli mindset. A ten mindset spowoduje to, że będzie robił dużo lepsze rzeczy niż te wszędzie.

Będzie zanurzony u Was i będzie się zajmował wyłącznie tą branżą, asortymentem.

Dokładnie. A jeszcze z takich bardzo dużych wartości, no to już u nas jest X lat, więc nas po prostu zna od środka i może od ręki powiedzmy opisywać nas. Ale wracając do bloga. Słuchaj, no to ten blog rzeczywiście on musi być merytoryczny, bo też jak tam wcześniej wspomniałem, dla mnie jest bardzo ważna świadomość klienta, czyli również my musimy i naszą rolą jest uświadamianie, jak to działa i jak powinno się zajmować danym tematem związanym z oznakowaniem. I też tak jak wspomniałeś, część z tych tematów blogowych to jest de facto odpowiedź na już problemy i wyzwania, którzy nasi klienci mają teraz.

Rozumiem. I powiedz mi w takim razie nawiążę rzeczywiście do tego, co się dzieje i na stronie sklepu, i jeżeli chodzi o automatyzację, co wam dobrze działa, co robicie z ruchem, czy macie włączone jakieś funkcjonalności na stronie, żeby ten ruch, który w skutek waszych blogowych i innych wysiłków przychodzi na stronę jakoś zagospodarować? Czy warto odzyskiwać porzucone koszyki w Waszym sklepie? Czy na przykład sprawdzają się rekomendacje produktowe? Jeżeli cokolwiek możesz mi na ten temat powiedzieć, to bardzo proszę.

Mamy uruchomione kilka rzeczy. Jest to na pewno newsletter po to, żeby być blisko klienta i żeby dawać mu co jakiś czas i trochę informacji, ale też jakieś fajne promocje, Więc tutaj staramy się być blisko niego i to też często trochę dzielimy. To znaczy sklepowo bardziej się skupiamy produktowo, jeśli chodzi o newsletter, a nasza baza B2B jest bardziej taka edukacyjna. Więc tutaj, bo to też są właśnie inne potrzeby. Tak jak wspomniałem, w sklepie są klienci albo już bardzo świadomi, że chcemy to kropka, albo już powiedzmy po współpracy z nami, gdzie mają właśnie te rekomendacje i wiedzą co, co i jak mają robić i zamawiać, więc tam bardziej właśnie się skupiamy na produkcie, czyli opisujemy ten produkt czy dajemy jakąś promocję. Więc tu się skupiamy bardziej produktowo, a wiec owo właśnie w bazie B2B. Co nam działa to na pewno pop-upy. Wcześniej nie mieliśmy tego, więc nawet to jest prosty, najprostsze, co może być właśnie z informacją o zapisaniu się do newslettera. 5% rabatu związany z tym zapisem. No i to się przekłada, że nam ta baza wzrosła. Już nie pamiętam, ale na pewno kilkadziesiąt procent w ciągu kilku miesięcy. Więc to jest fajny, fajny efekt. No i też z tych rzeczy już mamy, bo tam wyświetleń jest oczywiście mnóstwo tysięcy, ale przede wszystkim są i subskrybenci bezpośrednio z tych kanałów, powiedzmy, marketingowych, ale również bezpośrednie kliknięcia, czyli zakupy. Więc to też już się jakoś tam skorelował fajnie. I to jest jedno z takich najprostszych rzeczy. Ten newsletter, który wspomniałem. Ja też osobiście bardzo lubię scenariusze do tego właśnie do różnych działań naszych klientów w sklepie. No i ja się super cieszę, bo też częściowo w sensie na początku ja tam konfigurowałem te scenariusze, jak ja się cieszyłem jak dziecko, jak tam sobie wyklikałem scenariusz. Nic nadzwyczajnego. Na przykład podziękowania za pierwsze zakupy w naszym sklepie z jakimś tam podziękowaniem, rabacikiem i coś tam jeszcze. Jeju, jak mi było super, jak tam pierwszy klient z tego skorzystał? Jak puszczę to działa I jeju, ktoś zrobił coś w sensie z mojego scenariusza, więc no to jest takie moje fajne emocje, bo ja też się na tym o tyle na co dzień nie zajmuję. Były to moje pierwsze scenariusze w życiu, ale sobie to zrobiłem. Później, jak się okazuje, że działa, mówię no mistrz. Więc to jest to. Tak samo scenariusze związane z jakimiś klientami, którzy dłużej są z nami, to też co jakiś czas dostają informacje. Tak jak wspomniałeś, porzucone koszyki też mamy oczywiście wdrożone, bo to jest o tyle super, że powiedzmy to tylko jest, nazwijmy przypominajka, że halo, byłeś i się zainteresowałeś, może chcesz to kupić. Więc nic też powiedzmy nadzwyczajnego, tylko przypomnienie halo, jesteśmy, a przynosi po prostu efekty typu już po prostu sprzedaż. Więc No to mi się o tyle cieszę, że to jest na tyle wiele różnych miejsc dotyku z klientem, że de facto one są skuteczne. Któryś z nich jest, powiedzmy, skuteczne dla końcowego klienta. Więc ja jestem zadowolony z tego. Mocno rozwijamy i też. To jest o tyle plus, że co miesiąc mamy przyrost i subskrybentów więc tam nie mamy od początku nie mamy żadnych minusowych powiedzmy tygodni, tylko non stop ta baza rośnie, więc no ja tylko mogę się cieszyć.

Rozumiem. Powiedz mi jeszcze tak sobie pomyślałem a propos automatyzacji i tego, że część asortymentu waszego jest eksploatacyjna, to znaczy podlega okresowej wymianie. Czy tam można myśleć, docelowo się pobawić w jakiejś właśnie takiej wierze, suplementach?

Tak, tak, tak, tak, idealnie trafiłeś, bo w sumie teraz rozmawiałem z Michałem, o którym tutaj wspominałem chwilę wcześniej, że teraz właśnie myślimy i kombinujemy, jakie jeszcze scenariusze możemy wrzucić. I jednym z tych scenariuszy to jest właśnie scenariusz, nazwijmy to, eksploatacyjny, typu mniej więcej wiemy, ile dany produkt po jakim czasie się zużywa, więc to też możemy właśnie przypisać. Jeżeli klient kupił dany typ produktu, to przypomni się, nie wiem, za pół roku. Hej, kupiłeś, to być może już trzeba wymienić, pomyśl o tym i tak dalej, więc takie coś chcemy wdrożyć. Więc no idealnie trafiłeś, bo to jest jeden z naszych nowych scenariuszy, który będzie wdrażany.

Ekstra, no bo to jest taka praca dla cyklu życia klienta i czasami właśnie ja bardzo lubię, jak to się uda zaimplementować w takich nieoczywistych dla laika branżach. Przypomina mi się od razu duży sklep z artykułami ortopedycznymi. Też miałem przyjemność gościć w podcaście, no i wiesz, i tam pytałem dobra, no to to chyba trudno jakoś na przykład proponować produkty czy zachęcać do powrotu do sklepu kogoś, kto ortezy kupował. Nie będziemy życzyć komuś, żeby się połamał jeszcze raz. A właściwie mówi ja bym cię zaskoczył, ponieważ naszymi klientami są często gabinety fizjoterapeutów i oni na przykład te różne taśmy i materiały do stosowania z pacjentami muszą regularnie uzupełniać. Więc jak najbardziej takie przypominajki cykliczne też się sprawdzają, tylko trzeba znać swój rynek i swój produkt. Właśnie nie. Fajne to jest.

Dokładnie. Dokładnie tak. Czyli ta świadomość sytuacyjna, którą też powiedziałem na początku.

No to jest, no to jest złoto. Jak znasz swoich klientów, znasz ich potrzeby albo wiesz, z czym musisz się, przez co musisz się przebijać, no to jest Ci łatwiej. No bo sobie budujesz narzędzia odpowiednie do tego, żeby się przebić, bo to nie wiesz, czy to jest mur, że musisz sobie drabinę zbudować, czy to jest rzeka i musisz most zbudować. Więc no to są zgoła inne rzeczy. Więc no ta sytuacja w sensie ta świadomość jest priorytetem moim zdaniem. No i u nas przez wiele lat do tego dochodziliśmy. Więc to nie jest tak, że bo mówi, że mamy dobrą świadomość i tak dalej. Być może teraz tak, że wiemy, gdzie jesteśmy po prostu na rynku i i kim jesteśmy bardziej też chyba to wiemy, ale to lata, lata doświadczenia.

To tak brzmi, tak brzmi, szczerze mówiąc. 

Dużo się działo po kolei, dużo się działo.

Właśnie nie, właśnie to to to jakby musiało zostać opracowane przy wypracowaniu i przy tym dorobku lat pozostając. Końcowe pytanie moje. Na ile czujesz, że jesteście taką już zbudowaną marką, że w pewnych momentach już Was ciągnie po prostu? Oczywiście, że macie tak specyfikę produktową taką, że nie będziecie rozpoznawalni jak Coca-Cola, ale w branży.

Wiesz co? To też jest o tyle ciekawy temat jak dla mnie, że w świecie Lean, Kaizen jesteśmy już znani. Bo my też w nasz początki,i w ogóle początki Tagatica to była współpraca z Kaizen Institute i od nich poszliśmy powiedzmy do pierwszego klienta produkcyjnego z nimi. On miał potrzebę na produkty, które teraz Tagatic ma. I tak powiedzmy w bardzo dużym skrócie powstał TakatIC, czyli na potrzeby naszych klientów. W świecie Lean Kaizen jesteśmy znani, bo my też zaczynaliśmy. Dalej jesteśmy, ale tam wcześniej dość mocno uczestniczyliśmy w konferencjach Lean Kaizen. Byliśmy partnerem, dostarczając akcesoria właśnie do narzędzi Lean Kaizen owych, bo tam zarządzanie wizualne jest bardzo mocnym narzędziem w samym świecie Lean i Kaizen, więc tam jesteśmy znani i popularni. Ale mogę ci powiedzieć na przykład moją zagwozdkę, którą być może kiedyś rozwiąże. Być może nie że jesteśmy znani, popularni, znają naszą markę, nasz brand. My też staramy się dawać jakieś gadżety. Jak jesteśmy już na tych konferencjach, takie bardziej funkcjonalne, żeby się komuś coś przydało. Więc najprostszy przykład planer tygodniowy na lodówkę, żeby sobie nie wiem, zakupy rozpisywać i tak dalej, żeby klient w sensie miał też coś dla siebie, powiedzmy Kowalski sobie wziął do domu jeszcze żona w ogóle będzie szczęśliwa. Na przykład też mamy takie piktogramy, przerabiamy trochę BHP na wesoło, mamy piktogram, spadające elementy z dinozaurem i tak dalej. No to to jest jeden z hitów dla dzieci. Także jak ludzie widzą dinozaura, to już dla dzieci i tak dalej. No więc mój problem związany z tym, że wyzwanie przepraszam nie problem, że znają nas, mają nasze produkty często u siebie, czy na biurku, czy na tej lodówce i tak dalej. Ale nie wszyscy u nas zamawiają. Z tych, którzy nas znają, kojarzą i tak dalej. No i tu jest dla mnie już praca. Właśnie, Czemu na przykład nie znają? Czy to jest ta cena? Może nie wiem. Nie podoba im się nasz brand, pomimo że znają, ale przecież nie muszą go lubić. I tak dalej, i tak dalej. Tego jeszcze nie umiem odpowiedzieć. Więc w tym świecie jesteśmy już znani. A teraz chcę i trochę bardziej się rozepchać w świecie safety. Bo jak się okazuje, właśnie mnóstwo teraz projektów mamy związanych z bezpieczeństwem. Zresztą teraz bezpieczeństwo już od ładnych kilku lat jest na pierwszym, powiedzmy priorytecie wewnątrz zakładów, jak to się teraz często mówi w safety first, więc też tu staramy się w tym aspekcie działać. No i tu zaczynamy się pojawiać właśnie na jakichś różnych targach. Zaczynam współpracować z jakimiś portalami BHP, więc tu chcemy się też rozepchać, żeby nas nie tylko leanowcy znali, ale też BHPowcy, no bo to jest gdzieś tam bardzo mocna grupa docelowa. No i nie wiem, czy się pojawiać, bo też myślę o jakichś przemysłowych miejscach, więc na razie się skupiam właśnie bardziej w tym momencie na BHP. W leanie się już nas znają. Mamy mocny brand moim zdaniem. Tylko tu trzeba się zastanowić, żeby ten brand, żeby ta nasza znajomość brandu przekuć na na deale. A w BHP rzeczywiście się musimy jeszcze bardziej rozepchać, pokazać. I że mamy fajne produkty, projekty. Bo na przykład wiesz, BHPowcy sobie nie zdają sprawy, bo skąd na przykład mają. No my nie jesteśmy stricte firmą produkcyjną, która produkuje naklejkę podłogową. Koniec. Tylko my na przykład jesteśmy w stanie stworzyć takie pełne kąciki BHP chociażby, czyli z pełnym sprzętem, instrukcjami. Też tam nie wiem. Projektujemy dodatkowe maskotki, żeby one tam ładnie machały i pokazywały, że tu jest miejsce. Nie wiem, właśnie safety corner, cokolwiek. Więc też robimy ogólnie takie fajne projekty informacyjno oznakowujące, związane z bezpieczeństwem.

Bardzo serdecznie Ci dziękuję za rozmowę i bardzo mocno trzymam kciuki za rozwój obydwu kanałów i za to, żeby e-commerce rósł u Was w siłę i wolumenn i w konwersje. I mam nadzieję, że automatyzacje i on-site w edrone wam w tym pomogą. Trzymam kciuki.

Dziękuję również za spotkanie. Zaproszenie. Mi było niezmiernie miło porozmawiać, trochę pogadać, więc super. Dziękuję Ci serdecznie za zaproszenie i też wszystkiego dobrego.

Dziękuję bardzo. Najlepszego! Do usłyszenia. Damian z Tagatic mógłby narzekać na wiele okoliczności, które sprawiły, że rozwój zarówno biznesu B2B, jak i sklepu internetowego był utrudniony. Zamiast tego z każdej z tych okoliczności uczynił swoją przewagę konkurencyjną. I tego życzę każdemu właścicielowi sklepu online. Do zobaczenia!

O prowadzącym

Gospodarz podcastu "Kierunek e-commerce"

Bartosz Fabjański

Zawsze gotowy, by zaciekawić się czymś nowym. Widzi ludzi w klientach, stąd zarządzanie relacjami z klientem w e-commerce to dla niego fascynująca możliwość obserwacji i studiowania ludzkich zachowań. Dużo pisze (i mówi!), czasem słysząc, że nieźle mu to wychodzi. LinkedIn

Wejdź z nami do świata e-commerce.
Zapisz się do newslettera