Strona głównaPodcastOd jednej drukarki do imperium personalizowanych produktów w e-commerce
Michał Błauciak podcast kierunek ecommerce
Podcast

Od jednej drukarki do imperium personalizowanych produktów w e-commerce

Gość: Michał Błauciak

00:0000:00

Słuchaj lub oglądaj na:

Udostępnij:

W tym odcinku

✔️ Dowiesz się jak nieudany projekt agencji reklamowej stał się zalążkiem skalowalnego biznesu e-commerce

✔️ Odkryjesz dlaczego przejęcie konkurencji może być szybszą drogą do wzrostu niż budowanie od zera

✔️ Zrozumiesz dlaczego unifikacja narzędzi marketing automation w wielu sklepach jednocześnie to klucz do sprawnego zarządzania

✔️ Dowiesz się jakie trzy błędy najczęściej popełniają początkujący właściciele e-commerce – i jak ich uniknąć

✔️ Odkryjesz jak budowanie marki przez lata chroni biznes przed konkurencją cenową Temu i Shein

✔️ Poznasz przewidywania Michała na temat przyszłości e-commerce

 

W najnowszym odcinku podcastu Kierunek E-commerce Marta Jabłońska rozmawiała z Michałem Błauciakiem — współtwórcą IdeaShirt oraz właścicielem marek MegaKoszulki i CupSell. To historia biznesu, który zaczął się od przypadku, przetrwał pandemię, Temu i Shein — i wciąż rośnie.

Przypadkowy start i drukarki wciągnięta przez balkon

IdeaShirt nie powstał z biznesplanu. Michał prowadził agencję reklamową, a kiedy jeden z projektów klienckich upadł, w rękach wspólników zostało gotowe oprogramowanie — online designer. Postawili stronę, a zamówienia zaczęły spływać same. Bez promocji, bez kampanii.

Pierwszy zarobek zlecili na zewnątrz do małej drukarni z Wrocławia. Gdy tamta przestała się wyrabiać, Michał i jego wspólnik złożyli się po 5 000 zł, wzięli leasing na pierwszą drukarkę i wstawili ją do mieszkania — przez balkon, bo przez drzwi nie przeszła. Dziś park maszynowy liczy 30–40 drukarek, a firma działa od ponad 14 lat.

Wzrost przez przejęcia — szybciej niż budowanie od zera

Strategią, która szczególnie przyspieszyła rozwój, okazały się akwizycje konkurencji. IdeaShirt przejął kolejno MegaKoszulki i CupSell. Zdaniem Michała to skrót czasowy: kupujesz gotową bazę klientów, rozpoznawalność i ruch — zamiast budować je latami.

Nie obyło się bez lekcji. Przy przejęciu CupSell błędna komunikacja do użytkowników wywołała medialne zamieszanie — klienci poczuli się okradani, zamiast dowiedzieć się, że po prostu zmienił się właściciel. Michał radzi: przed każdą akwizycją zrób dokładne due diligence, a najlepiej — spędź miesiąc w przejmowanej firmie, nawet na najprostszym stanowisku.

Jeden system marketing automation zamiast chaosu

Przejęte marki działały na różnych narzędziach — MailerLite, Brevo. Michał zdecydował się ujednolicić wszystko pod jednym dachem: edrone. Kluczowym argumentem nie była sama funkcjonalność, ale wsparcie konsultanta (Mateusz Wileński) na każdym etapie.

Jak to ujął Michał: “MailerLite i Brevo to były tylko narzędzia do newslettera. edrone to jak siłownia z trenerem personalnym.”

Najskuteczniejsze scenariusze? Porzucone koszyki — przy produktach kupowanych emocjonalnie (spersonalizowana koszulka, prezent na ostatnią chwilę) przypomnienie z rabatem działa bardzo skutecznie.

Trzy błędy początkujących właścicieli e-commerce

Z 14 lat doświadczenia Michał wyciągnął trzy powtarzające się błędy:

  1. Przeinwestowanie na starcie — pierwsze sukcesy kuszą, żeby skalować bez hamulców. Tymczasem warto zachować poduszkę na gorsze okresy.
  2. Wydawanie zysku na cele prywatne — leasing, którego się nie da obsłużyć, lub wypłaty zjadające kapitał obrotowy to krótka droga do kłopotów.
  3. Brak dywersyfikacji — zarówno produktowej, jak i w podziale na B2B i B2C. Gdy jeden kanał siada, drugi ratuje przychody.

Marka jako tarcza przed Temu i Shein

Michał wprost mówi: firmy, które budowały przewagę wyłącznie na cenie, zostały „zdmuchnięte”. IdeaShirt przetrwał, bo od lat inwestował w rozpoznawalność marki i lojalność technologiczną klientów — użytkownicy znają ich online designer, nauczyli się go obsługiwać i nie mają powodu odchodzić do konkurencji.

Co przyniesie przyszłość?

Michał spodziewa się dalszego wzrostu roli AI w zakupach — asystenci zakupowi, jeden koszyk Google spinający zamówienia z wielu sklepów, zakupy przez ChatGPT. Jego zdaniem wygra ten, kto zbuduje lojalność zanim klient przestanie w ogóle świadomie wybierać dostawcę.


Transkrypcja:

Marta Jabłońska (edrone) Cześć! Z tej strony Marta z podcastu Kierunek e-commerce, a moim dzisiejszym gościem jest Michał Błauciak, współtwórca IdeaShirt, ale przedsiębiorca, który w swoim portfolio ma obecnie też inne marki. Cześć Michał.

Michał Błauciak (IdeaShirt):  Cześć! Miło Was wszystkich witać.

Marta Jabłońska (edrone): Michał, czy mógłbyś na początku przedstawić się naszym słuchaczom i powiedzieć też oprócz Ideas, jakie marki masz pod swoimi skrzydłami obecnie?

Michał Błauciak (IdeaShirt): Tak. Nazywam się Michał Błauciak, obecnie pod swoimi skrzydłami  oprócz Idea Shirt mamy MegaKoszulki i CupSell, które przejęliśmy od innych firm z naszej branży.

I to są marki, które zajmują się tworzeniem personalizowanych produktów. Między innymi koszulki z nadrukami, kubki z nadrukami?

Tak, dokładnie w tym się specjalizujemy.

A powiedz mi, skąd w ogóle wziął się pomysł na to, żeby działać w takiej branży?

No był to czysty przypadek. Ja miałem kiedyś agencję reklamową i jeden z moich klientów potrzebował takiego online designera. Tak naprawdę później ten projekt upadł, a my zostaliśmy z napisanym oprogramowaniem. Ruszyliśmy wtedy ten projekt samemu i tak naprawdę rozwinął się na tyle mocno, że dzięki temu jest teraz główną częścią naszego biznesu. I tak naprawdę agencja reklamowa już była tylko elementem tej drukarni, ale teraz już odeszła na tak daleki plan, że w ogóle się w to nie wczuwamy. Jedyne, na czym teraz zależy, to rozwój właśnie platformy e-commerce.

A tak jeszcze zanim przejdziemy do początków i tego, jak rozwijaliście Waszą markę, to powiedz mi, jak w kilku zdaniach opisałbyś swoją drogę od pierwszej wydrukowanej koszulki do skalowalnego e-commerce?

No dość wyboiście, prawda? No jakby początki były chyba w każdym interesie dość ciężkie, to jest jeszcze interes usługowy związany mocno z technologią znakowania odzieży, która w tym rozwiązaniu z tego ruchu jest korzystamy była dość w początkowym stadium zaawansowania. My musieliśmy tak sami dojrzeć z tą technologią, natomiast poprzez wąską specjalizację, jaką jest on-line designer. Udało nam się przejść przez tą kwestię wyboistą na samym początku, jak i również to, co spotyka rynek e-commerce od wielu lat. Tak naprawdę od czasów pandemii. I mimo wszystko dalej idziemy stabilnie do przodu.

A te początki? Jak one wyglądały? Bo zaczynaliście z jedną drukarką, czy zlecaliście to gdzieś na zewnątrz?

Czy tak, jak wspomniałem, mieliśmy na początku całą stronę internetową, która była jakby efektem ubocznym nieudanego projektu. No i pewnego dnia mój obecny wspólnik zadzwonił do mnie i Michał wpadło zamówienie, po prostu tylko postawiliśmy i nic z tym nie zrobiliśmy. No i na początku, no z tym pierwszym zamówieniem zleciliśmy. No ale zobaczyliśmy, że jeśli skoro no internet, mówiąc kolokwialnie miał takie ssanie na tego typu produkt, że bez żadnej promocji, bez niczego to po prostu zaczęło generować przychody. No to warto w to zainwestować i zobaczyć, co z tego dalej wyjdzie. No i na początku inwestowaliśmy w całym zakresie samego e-commerce. Głównie chodziło o pozycjonowanie. Natomiast później firma, u której zlecaliśmy no, przestała się wyrabiać z tą ilością zamówień. To była mała firma z sąsiedztwa we Wrocławiu. No i wtedy zdecydowaliśmy się na zakup pierwszej drukarki. No ale to były takie początki początków, A tutaj, mówiąc szczerze, już po latach z moim wspólnikiem złożyliśmy się po 5000 zł i to był cały kapitał zakładowy. Kupiliśmy czy wzięliśmy leasing na jedną drukarkę, wstawiliśmy do dużego mieszkania, mieliśmy wtedy po dwadzieścia parę lat. No i tak to ogólnie wyszło. Tak zaczęliśmy i tutaj nie ma się jakby moim zdaniem czego wstydzić. No tym bardziej, że no jakby mimo wszystko to ewoluowało. Na chwilę obecną mamy nie wiem. Łącznie wszystkich drukarek to 30-40, prawda? No ale samych następców tej jednej malutkiej drukarki, którą mieliśmy. No to mamy ich 8, a tak naprawdę to samo, ale to inne po prostu technologicznie drukarki, więc tak naprawdę mamy 9 drukarek, które są o wiele bardziej zaawansowane technologicznie. Tamta nam nie weszła przez drzwi, więc wstawiliśmy przez balkon te, które obecnie mamy no to stawiamy wózkiem widłowym. No i na zasadzie cały czas staramy się rozbudowywać, jeśli chodzi też również o transport technologiczny.

Wiesz, ja myślę, że kwestia tego, że zaczynaliście z kapitałem 10 tysięcy złotych i patrząc na to, do czego doszliście teraz, to jest zdecydowanie powód do dumy, bo też nie spotkałam się wcześniej z przedsiębiorcami, którym udaje się kupować biznesy swojej konkurencji. I to jest bardzo ciekawy temat, o który też teraz chcę Ciebie podpytać. Czyli skąd w ogóle wziął się ten pomysł, strategia i jak wyglądał pierwszy ruch przy kupieniu sklepu konkurencji marki konkurencji?

To tutaj podobnie to był przypadek. A czy sami dobrze znamy inne podmioty z branży tutaj? To, że od wielu lat jeździmy na wydarzenia branżowe, to sprawia, że inni ludzie z branży nas przynajmniej widzą. Nasi konkurenci, a często gęsto nas znają i często gęsto udaje nam się utrzymywać dobre relacje z tymi ludźmi. No i tak naprawdę otrzymaliśmy ofertę kupna. Na początku była dla nas niesatysfakcjonująca, natomiast później udało nam się jakby tutaj znaleźć odpowiedni próg cenowy, przy którym no tu ryzyko tego, że to przedsięwzięcie będzie opłacalne. No było ok. No i tak naprawdę to była nasza pierwsza akwizycja i zobaczyliśmy, że to jest takie przeniesienie się po prostu w czasie, na zasadzie no nie chodzi o to, że kupiliśmy coś bardziej zaawansowanego technologicznie czy jakkolwiek, tylko że po prostu no ten cały wysiłek, który był stworzony wokół tamtego e-commerce’u, no, dokoptowaliśmy do siebie, prawda? To był taki jakby dodatkowy boost, tak, bo zauważyliśmy naprawdę bardzo szybki i stabilny wzrost poprzez przejęcie tego przedsięwzięcia, tego e-commerce’u od innego przedsiębiorstwa. No i później tak naprawdę do tej chwili powiedzieliśmy no, chcemy więcej się rozwijać w ten sposób. No i trafia się kolejna okazja rynkowa, czyli CupSell. No i kupiliśmy również tą platformę. Nie ukrywam, że tutaj mam ochotę na więcej. I jeśli na przykład byłby temat stworzenia czegokolwiek, to najpierw byśmy searchowali, czy nie ma opcji kupienia czegoś gotowego, co jest już istnieje na rynku? No bo jednej rzeczy się nie odtworzy czasu, prawda? Ktoś już po prostu istnieje sobie na rynku, zdobył jakichś klientów, stworzył coś natomiast w zakresie naszego interesu, który nie jest tak jak każdy e-commerce, w którym handluje po prostu gotowymi produktami. To jest ciężkie technologicznie do przejęcia, że no po prostu bez odpowiedniego zaplecza IT, no nie bylibyśmy w stanie po prostu mergować tych naszego głównego kolejowego, naszego interesu z tymi spółkami córkami, tak to nazwijmy teraz tymi nowymi podmiotami, które przejmujemy.

Przejmując konkurencję na co Twoim zdaniem trzeba zwrócić uwagę? Co jest takie kluczowe i pomogło Wam w podjęciu tej decyzji?

Trzeba przejrzeć cały taki background technologiczny. Z megakoszulkami mieliśmy bardzo dużo problemów, prawda? No z CupSelll też nie jest lekko. Nawet można powiedzieć, że jest ciężej, ale jesteśmy w to już bardziej wdrożeniowa. Ale chodzi o to, że przyjmując e-commerce, który działa no można często gęsto zastać bardzo dużo trupów w szafie. Są to na zasadzie jakieś umowy podpisane, są to w ogóle z megakoszulkami mieliśmy tak, że funkcjonował jakiś program partnerski, o którym my nie wiedzieliśmy i nagle dostawaliśmy faktury nie wiadomo skąd, za co i tak dalej, prawda? I trzeba było to wszystko po prostu odkręcać. Takie due diligence w zakresie funkcjonowania tamtego przedsiębiorstwa. No naprawdę też to później zwraca. Jeśli teraz chciałbym przyjmować jakiś nowy e-commerce, to po prostu bym tam pojechał i przez miesiąc tam popracował. Nawet w całkowicie przyziemnym stanowisku, żeby po prostu zobaczyć, co tam z czym tak naprawdę będziemy się mierzyć. Bo tutaj najlepszy przykład CupSell jak przyjęliśmy CupSell Poprzedni właściciel wysłał mailing do wszystkich właścicieli sklepów afiliacyjnych, że środki będą. Że konta zostaną wyzerowane, a środki zostaną wypłacone. No a w tym wypadku jakby to powinno zostać w innej kolejności przedstawione, by ludzie tylko zrozumieli, że konta zostaną wyzerowane, bo jest nowy właściciel i oni poczuli się okradani w tym wypadku, że ktoś zabierze im pieniądze. I z tego się zrobił wielki przebój w internecie. Ludzie zaczęli o tym pisać, że ktoś kogoś okrada, a tak naprawdę to nie o to chodziło. Chodziło o to, żeby po prostu sobie, że znaczy wyzerujemy środki, wypłacimy. No i tak naprawdę ja przejmuję już jakby no, wyzerowane konta użytkowników, prawda? No i tutaj to naprawdę się odbiło szerokim echem. Musieliśmy to jakoś tam wygasić. No ale co do ogółu nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, prawda? Bo tak też się zrobiło. Ponownie głośno o tym serwisie www i no w sumie dobrze. Znaczy no udało nam się jakby zażegnać kryzysu i wyjść z tego obronną ręką.

I to jest taka największa wasza lekcja płynąca z tych przejęć. Czy macie też jakieś inne podobne historie, które przychodzą Ci na myśl?

Kwestia przyjmowania wszystkich systemów, które jak to funkcjonuje, między innymi też marketing automation. Prawda, I że tak na zasadzie docelowo dla nas było istotne, żeby mieć to wszystko u jednego oferenta i żeby to wszystko unifikować na zasadzie, że nie wiem. Na tym e-commerce mam to zbudowane w taki sposób, na tym e-commerce mam to zbudowane w taki sposób, a zatem w takim ważne jest to, żeby mieć wszędzie zbudowane wszystko w jednakowy sposób i żeby nie trzeba było obsługiwać wielu narzędzi, mieć wyspecjalizowanych pracowników od tego, tego i tamtego. Po prostu jest jakby jedna specjalizacja, która jest w stanie obsłużyć te wszystkie trzy e-commerce.

Pamiętam, jak rozmawialiśmy, przygotowując się do naszej dzisiejszej rozmowy. Mówiłeś, że wy w tych innych sklepach mieliście wdrożone. W jednym było narzędzie MailerLite, w innym było Brevo. Tak, Finalnie zdecydowaliście się przejść do edrone ze wszystkimi sklepami. Więc tutaj moje pytanie. Jak wyglądał ten proces wdrożenia i wgląd w tych wszystkich trzech sklepach, ale też co spowodowało, że wybraliście akurat edrone spośród tych wszystkich narzędzi?

No jakby kwestia wdrożenia, no to w edrone w ogóle jest wdrożenie, prawda? MailerLite i w Brevo tego nie ma. No po prostu jest instrukcja. No i zrób sobie sam i tyle, prawda? I jeśli ja miałbym sklep na Shopify, no to może ok, może to by było wystarczające i bym sobie to zrobił, prawda? Ale w naszym wypadku no to nie jest takie just like thta.  I dlatego to, że mamy support ze strony edrone, no to jest nieocenione, bo to tak jakby mieć po prostu narzędzie, którego nie wiesz jak używać, prawda? Albo z brakującym elementem. I przez to jest nieużyteczne. No bo tak naprawdę MailerLite i Brevo były tylko dla nas narzędziami do newslettera. No i bez jakiejś strategii newsletterowej nie było na zasadzie kogoś, kto powiedział słuchajcie, teraz to będziemy robić tak, tak, tak i tak. No i to jest kluczowe, a sądzę, że jak sami widzimy, co się dzieje w całym e-commerce, no w całym PPC i SEO, czy już teraz GEO, prawda? No to to jest naprawdę dynamiczne środowisko, prawda? I mieć nawet po prostu narzędzie bez możliwości wsparcia, no to trzeba się w tym wyspecjalizować. Ja się specjalizuję w nadrukach na odzieży i gadżetach, prawda? A nie w email marketingu czy marketing automation. No i kolejna rzecz, że no MailerLite i Brevo też mają niby marketing automation, no ale moim zdaniem to to nie jest to samo. No jakby ilość tych sekwencji, to jak można po prostu to wszystko dostosować do Tego, co tak naprawdę chcemy zrobić, to jest dużo, dużo lepsze w edrone. No i to, że jeśli nawet się pojawią jakieś nowe kwestie konfiguracji lub coś, co byłoby korzystne dla nas ze względów technologicznych czy jakkolwiek, no to my o tym zostaniemy poinformowani. Mamy jakby po prostu cały czas jest na zasadzie cześć, tu Mateusz Wileński, zrobimy teraz to, to, to i tamto, prawda? I że po prostu no to jakby chodzisz na siłownię i chodzisz na siłownię z trenerem personalnym, no to tak można to porównać, prawda? No wiadomo, no samemu też można, ale jak ktoś przyjdzie i powie a plus do tego jeszcze przypilnuje, no to to jest jakby dużo, dużo lepsze rozwiązanie, prawda? No i czy nawet kwestie samych SMS ów, teraz jeszcze WhatsAppa, no i aktywizacji bazy. No w ogóle temat jakby aktywizacji bazy to dla nas to temat nieznany, prawda? No a w tym wypadku mówiąc kolokwialnie no wiemy jak mielić tą bazą, żeby to wszystko miało po prostu sens, żeby nawet tych, którzy są już porzuceni, no to przywracać, a my po prostu higienizowaliśmy i tyle. Więc no to nie było dobre rozwiązanie.

No też dużo się mówi o tym, że zdecydowanie drożej jest pozyskiwać nowych klientów, niż aktywizować tych, którzy już przyszli i u ciebie kupili. Wspomniałeś o Mateuszu i chciałam tutaj się jeszcze chwilę zatrzymać, bo w tych narzędziach Marketing automation bardzo często nie ma tej pomocy konsultanta, o czym też mówiłeś w przypadku MailerLite czy Brevo. I z Twojej perspektywy jako przedsiębiorcy to jest ważne mieć taką pomoc ze strony narzędzia?

No tak. No bo jakby. Żeby coś w ogóle funkcjonowało w przedsiębiorstwie? Organizacji. No to muszą być do tego jakieś kompetencje, prawda? Które u was one są mocno rozszerzone? Macie iluś tam dziesięciu specjalistów i jak przychodzi, nawet jeden odchodzi, a przychodzi nowy, no to ci pozostali go jakoś w to wdrożą, prawda? I żeby coś funkcjonowało, przedsiębiorcy to muszą być przynajmniej trzy osoby. Zawsze tak mówię. Taka moja historia działu, że no po prostu jak jeden będzie na L4 zwolnieniu, drugi ma urlop, no to przynajmniej jeden zawsze zostaje, prawda? Plus do tego, no wiadomo, są zmiany kadrowe i oni są w stanie jakoś się utrzymać. Nie jestem na tyle dużym przedsiębiorstwem, aby e-mail, marketing i marketing automation u nas w przedsiębiorstwie był zarządzany przez trzy osoby, prawda? To jest dla mnie bez sensu. To jest zawsze jedna osoba, gdzie to jest jakby pewna część ich działań. Na przykład uzupełnia profile na social media, dodaję wpisy na X i tak dalej uzupełnia wizytówkę Google. No i między innymi robi e-mail marketing, prawda? No i w tym wypadku jak ona mi wypada? No to jeśli ja nie mam wsparcia, no to budujemy wszystko od nowa. A tak po prostu jak ktoś przychodzi na nowo, to przychodzi na gotowe i jakby z pełnym wsparciem. No i tak na zasadzie to jest takie takie leasingowanie kompetencji, bo na zasadzie to, że mam jakby. Otrzymuję narzędzie, co nie znaczy, że ja mogę jeździć, mieć auto i nie mieć prawa jazdy. Nie no, ja po prostu na zasadzie dostaję auto i leasinguje od Was zarazem no prawo jazdy. I to jest coś, co sprawiło, że w ogóle ten marketing automation zaczął lepiej funkcjonować i przynosi realne efekty. No i się tego trzymamy, że po prostu każdy kolejny e-commerce, który byśmy przejęli, no też by wszedł w marketing automation, prawda? Raz, że po prostu dopniemy tego, nieważne na jakim silniku by był i tak dalej, no to jakoś to  wdrożycie. To są te kody trackingowe. Jakoś to połączymy, prawda? Mamy wsparcie z naszej strony, a w przypadku MailerLite czy Brevo po prostu byśmy rzeźbili, prawda? I kolejne godziny działu IT i tak dalej. No i to byłoby bez sensu. A drugi aspekt, że no wiem, że to po prostu zaczyna na siebie zarabiać i że to zawsze funkcjonuje. No i też właśnie wracając do tego Twojego wcześniejszego pytania czemu jest lepiej ten wzrost przez akwizycję? Czemu jest na tyle lukratywny? Ponieważ ja już przyjmuję jakby e-commerce z bazą, a ja zakładam sobie e-commerce, u którego ja muszę sobie ogarnąć bazę. To to jest też istotne. No i właśnie mając tą bazę wpinam edrone. No i zaczynamy jechać bazę i widzę po prostu powracających klientów.

A które scenariusze u Was sprawdzają się najlepiej?

Bo porzucone koszyki to jest coś, co, widzimy wtedy na przykład powroty. Głównie w Analyticsie to widać. Prawda, że powiedzmy klient kupuje zazwyczaj z mailingu wtedy, kiedy na przykład dostanie większy rabat, bo nie zrealizował zakupu, prawda? No wsadził do koszyka. Często gęsto mamy jeszcze w ogóle duży bansafe poprzez przejście do check outu i zrezygnowania jakby z check outu. No bo na zasadzie mamy taki produkt, często gęsto kupowany. Dość emocjonalnie, często po prostu o jaka fajna koszulka, Kupię sobie i wchodzimy. No ale w tym wypadku mnie coś wypadło i nie dokończyłem tego zakupu. To nie jest coś co ja muszę kupić węgiel na zimę, tylko po prostu coś, co kupuję sobie tu teraz. fajnie, bo sobie zaprojektowałem. Spodobało mi się. Chciałem komuś kupić prezent i ludzie często gęsto o tym zapominają. W tym wypadku ja się pojawiam na tym mailu jest hello, kup, prawda? No i wtedy z dużym powodzeniem kupuję, bo już włożył jakiś wysiłek w to, plus do tego na zasadzie dodanie się do newslettera, że na zasadzie przypomnimy mu o każdym święcie, prawda? To też jest jakby istotny aspekt. No i. Tak jak mówię, my nie liczymy na to, że e-mail marketingiem my zwojujemy rynek. No to to nie jest firma X, prawda? Czy ogólnie dół lejka, prawda? To jest bardziej jakby. Boostowanie tego co już jest w lejku i tego co by z niego mogło wypaść bez konwersji i na zasadzie przywracamy tę konwersję, dostaję te maile, jest jakby po prostu atakowany w zakresie kup. Zapomniałeś kupić, masz tutaj dodatkowy rabat jeszcze. No widzę, że jest tak ciężko. Masz jeszcze dodatkowy rabat na kup w końcu, prawda? No i no po prostu czasami jakby to natręctwo działa, że tak powiem brzydko to nazywając natręctwem, prawda? No teraz właśnie mamy tak, że no to te maile, no właśnie, mają być jak najmniej problematyczne. No i poprzez to widzimy, że nawet rezygnację z newsletterów czy tych wiadomości automatycznych mamy dużo mniejszą. Po optymalizacji tego z Mateuszem, aniżeli bez. Więc to jest też tutaj. Wracając do tego pytania o wsparcie, prawda? Jak to jest po prostu istotne, że po prostu robisz komunikację. No i ludzie ci odpadają, prawda? Tą samą komunikację, tylko w inny sposób ludzie zostają. No i to są właśnie rzeczy, które to są waszymi kompetencjami. I my się cieszymy, że możemy mieć tutaj jakby w działaniach.

Super! Bardzo mi miło to słyszeć. Powiedz mi jeszcze o samych Waszych produktach, ponieważ to są produkty personalizowane. I jak wygląda kwestia reklamacji i też może czasami nieprzemyślanych decyzji klientów?

Tak, to też to nam to automatyzujecie w zakresie poprowadzenia klienta poprzez cały proces reklamacyjny. Staramy się oczywiście te reklamacje załatwiać jak najbardziej polubownie. Wiem, że czasami lepiej jest wziąć i uznać tą reklamację i w przyszłości dalej mieć tego klienta, aniżeli stanąć na ostrzu noża. Mamy dość takie luźne podejście do tego tematu, ale z drugiej strony wiemy, że nie możemy unikać, znaczy po prostu uznawać każdą reklamację. No bo tak naprawdę uznanie reklamacji niezasadnej w przypadku jednej sztuki, gdzie tak naprawdę No dobra, jedna sztuka. Nic się nie stało. Tak naprawdę ten klient może później zamówić 100, 200, 300 sztuk. No i w tym wypadku my będziemy mieli problem. No bo jeśli uznaliśmy w przypadku jednej, to musimy uznać, że w przypadku większej ilości zamówień. Natomiast. No staramy się komunikować to klientowi, Z czego mogą wynikać problemy, prawda? Już nawet w zakresie samego składania zamówienia, ale również później, po tym, jak odbiera to zamówienie, bo kwestia jest tego typu, że na przykład plik złej jakości no, my nie wiemy, czy on chciał dodać taki plik, czy no tak mu zależało, no to jakoś albo mamy często gęsto literówki, albo że ktoś na przykład zaprojektował coś, co wychodzi poza obszar znakowania. No i my tego tak naprawdę nie drukujemy. No ale mamy też swój taki jakby dział czy do którego wrzucamy wszystkie rzeczy, które w momencie produkcji budzą jakiekolwiek wątpliwości i my to też staramy się weryfikować. Tutaj też pracujemy nad tym, żeby na przykład klient dostawał w przypadku większych zamówień zdjęcie realizacji pierwszej sztuki, bo to też nie o to chodzi, żebyśmy po prostu realizowali wszystko tak, jak jest i byli po prostu automatem. Tylko że na zasadzie czasami klient wyśle plik, który myślał, że wygląda u niego na monitorze świetnie i że przy wydruku też będzie wyglądało świetnie, prawda? Ale często gęsto monitory przekłamują nam kolory. No i staramy się to jak najlepiej odzwierciedlić, prawda? To też jest problematyczne. No bo jak robimy zdjęcie, to też to przekłamuje w pewnym stopniu kolory. Natomiast no komunikacja w zakresie reklamacji jest bardzo istotna. Dzięki temu jesteśmy w stanie utrzymywać tak wysokie wskaźniki opinii w internecie, głównie Google, gdzie mam już tam blisko 10000 opinii i bodajże 4,7. Więc jak widać sobie radzimy z tymi reklamacjami, choć nie ukrywam jest to dość ciężki, ciężki temat jeśli chodzi o nasz produkt. To nie jest właśnie węgiel na zimę, tylko coś co ma w jakiś sposób wyglądać. No i też problemy rozmiarowe to też jest za duże, za małe. Ludzie czasami chcą coś odesłać, bo przykład zamówili na ostatnią chwilę, nie otrzymali na czas. No i ten produkt im się nie przydaje i chcą to. Chcą to reklamować za wszelką cenę, na wszelki sposób i tak dalej. Także. No no ale mamy tą komunikację, jest ok i sądzę, że ten temat mamy na tyle sprawnie ogarnięty, że nie jest to dla nas dużym problemem.

Michał, teraz będą pytania z serii “Chcę wyciągnąć dużo z Twojego doświadczenia jako przedsiębiorca” i powiedz mi, czego nie widać z zewnątrz, jak patrzy się na sukces marki?

Oj, pewnie ogromu ciężkiej pracy i bardzo wielu błędów, które trzeba było popełnić, żeby być tu, gdzie się jest. No i też z całej technologii, bo ludzie myślą, że nadruki na odzieży i gadżetach to jest bardzo prosty biznes. Natomiast jest wiele czynników, które wpływają na to, czy finalny produkt jest ok. I no trzeba to wszystko przypilnować. To tak samo można zautomatyzować, tak samo jak komunikację czy wiele innych różnych rzeczy. No po prostu to trzeba budować. I teraz można tak naprawdę wejść do przedsiębiorstwa i powiedzieć o, jak to fajnie wszystko działa. Natomiast no tak, to nie działało. Mamy czasami takie zdjęcia, jak to właśnie kiedyś wyglądało.

I tak, kiedyś. Ostatnio właśnie spotkałem taką pracownicę, która u nas pracowała na początku już dawno, dawno i opowiadam jak to teraz wygląda. Zacząłem przypominać jak to wyglądało za jej czasów. Tak sobie myślę Boże, jak to możliwe, że to wtedy w ogóle funkcjonowało, prawda? No, no ale po to musiało dziać się źle, żeby działo się dobrze. No i widzimy jakby problemy. I jakby problemem nie jest sam problem, tylko podejście do tego problemu, jeśli wiemy, że jakoś go się na pewno da rozwiązać. A w dzisiejszych czasach, głównie w zakresie technologii, zawsze znajdziemy jakieś rozwiązanie, więc to warto też o tym pamiętać.

A mając dzisiejszą wiedzę, jakie rady dałbyś Michałowi, który zaczynał ze swoim biznesem, jeśli dobrze pamiętam, w 2014 roku?

Tak, tak. No przede wszystkim nie przeinwestowywać, prawda? No bo na początku wiele rzeczy wychodzi nam super, ponieważ nie jesteśmy obciążeni tym, co nam nie wyszło, prawda? Są pewne takie długi technologiczne związane z technologią, ale też są takie długie zwoje. Na przykład niektóre rzeczy wykonujemy w firmie w taki sposób, który byśmy nie chcieli wykonywać, ale po prostu nie mamy czasu, żeby się jakby przezbroić na ten nowy sposób, prawda? I często gęsto to zaczyna ciążyć. Im dłużej mamy przedsiębiorstwo, to z jednej strony wiele rzeczy idzie dużo lepiej, ale są pewne takie obciążenia. Na początku tego nie widać w ogóle. Myślimy sobie o, poszło dobrze, jest super, inwestujmy, bo będzie zawsze super, prawda? No nie, tak nie jest. No i też kolejna kwestia wszystkich problemów, które mogą być. My zaczynaliśmy w 2014 roku no i do 2019. Czy to 2020 cieszyliśmy się tak po prostu wspaniałym światem, gdzie wszystko jest ok i nie trzeba liczyć się, że tu będzie nagle jakiś fuckup, prawda? A tak naprawdę no od 6 lat, no to mamy tak właśnie taki rollercoaster rzeczy. Nagle pandemia, później wojna, później jakieś kryzysy, prawda? No i ciągle jest coś, a nie jesteśmy produktem pierwszej potrzeby. Ludzie mogą rezygnować z zakupów, z zakupu naszych produktów i usług. No i dalej będą żyli. Więc no my się musimy do tego dostosowywać, prawda? Ale trzeba wierzyć, że finalnie będzie dobrze.

Jakie trzy błędy najczęściej popełniają początkujący właściciele e-commerce?

No to tak samo jak w moim przypadku. No przeinwestowują. Często gęsto myślimy, że łapiemy Boga za nogi. No i zamiast pieniądze, które mamy wynikłe z tego sukcesu na przykład zachować na czarną godzinę, to po prostu jakby kupują dalszą. No, rozwijają przede wszystkim przedsiębiorstwo, ponieważ mieli taki prosty jakby schemat, że zrobiłem daną czynność, przyniosło mi sukces, to ja dalej chcę robić tą czynność najmniej przyniesie sukces. Jesteśmy w pewnym stopniu ograniczeni. No i do tego też trzeba się dywersyfikować, ponieważ właśnie mogą być tam różne czasy. No co najwyżej. Oczywiście największym błędem, który jest dość powszechny u nas w Polsce szczególnie to jest kwestia, że ja mam pierwszy sukces, Ja te pierwsze pieniądze wydaję na kwestie takie prywatne i często gęsto negatywne majątkowe, jak na przykład leasing, na którym nie do końca nie stać, prawda? Czy na przykład ludzie sobie wypłacają duże środki, że po prostu ten zysk zaczynają przejadać? Co u nas? Nigdy tego nie było, prawda? My mamy jakby rozdzielamy życie prywatne i firmowe i to, co firmowe, to jest po prostu firmowe i tyle. Natomiast. Jakby takie skrupulatne obchodzenie się z nabytymi i obecnymi aktywami jest w początkowej fazie bardzo ważne, prawda? Drugi kwestia, że trzeba po prostu patrzeć perspektywicznie, nie skupiać się tylko na tym, co jest tu i teraz. Bo tak naprawdę bardzo wiele czynności, jak budowanie marki, budowanie rozpoznawalności, to jest coś, co robimy teraz, a to zaprocentuje w przyszłości i przede wszystkim w tych takich kiepskich latach. No przecież my teraz mamy tą całą sytuację, temu, shein i tak dalej, prawda? No i jakby jest ta nierówna walka ze względu na ten program, feminizm, te wszystkie kwestie celne. No i gdybym ja wcześniej po prostu sobie pieniądze, które tutaj mam, których mamy. W nadmiarze, bo ich nigdy nie ma w nadmiarze, ale że po prostu nadwyżka, którą generujemy, została właśnie źle przeinwestowana, powiedzmy, nie wiem, właśnie w rozwój drukarni, parku maszynowego, jak to było na początku, czy też w, nie wiem, wypłaty prywatne no to by mógł zostać właśnie zdmuchnięty przez tę mówi Shein. A w tym wypadku mieliśmy zbudowaną tą markę. Te środki były wydawane należycie na budowanie tej rozpoznawalności i zostają te po prostu zapytania direct w przeglądarce, gdzie ludzie chcą wejść bezpośrednio do nas i u nas kupić, nie u kogoś innego, prawda? Że sobie może być, sobie Temu i Shein, które nie zapłaci cła, nie zapłaci VAT u, dostanie dotację z rządu chińskiego, prawda? No i tak naprawdę wiele firm zostało zdmuchnięte w ten sposób, bo jakby cena była tym jedynym, co zbudowali, prawda? No ale to nie chodzi tylko, żeby umieć wyprodukować tanio, ale żeby to było na tyle sformułowane, żeby klient myślał, że ta koszulka będzie lepsza niż ta, która została kupiona u konkurencji, prawda? To jest ten drugi aspekt. No i trzeci. No to też dywersyfikować, prawda? My mamy bardzo szerokie spektrum produktowe. No i widzimy, że to nam pomogło w tych ciężkich okresach, prawda? I to, że jesteśmy w ogóle w rynku B2B i B2C, że no po prostu zawsze, jak nie z tego naleje, no to naleje z tego drugiego, prawda? No i rower dalej płynie i się wszystko kręci. No bo to tak naprawdę już jest 14 lat. Gdzie? Bo dużo różnych rzeczy się po prostu zdarzyło, A nasz rower dalej jedzie i ma się całkiem dobrze. A nie jest to biznes oparty tylko na innowacji, prawda? Tylko na tym, co też mogą zrobić inni ludzie. To nie jest jakiś opatentowany interes. Też mi o to chodzi, prawda? Każdy może teraz wejść i zacząć robić ten sam biznes co ja robię. Tylko no po prostu jakby nikt tego do tej pory nie robi i jak zaczynam, no to po prostu mam nadzieję, że się kiedyś zwróci do mnie. To może byście chcieli nas kupić, nie? I wtedy byśmy chcieli do punktu pierwszego, czyli wzrost przez akwizycję.

No a patrząc na to, jak branża e-commerce się rozwija przez te ostatnie naście lat, to na najbliższe dwa, trzy lata. Jakie trendy przewidujesz?

AI, asystent zakupowy No ogólnie, że będziemy w stanie na przykład, nie wiem, czekał dobrać się do jednego koszyka Google’a, że Google wypuści na zasadzie, że kupuje w różnych sklepach, ale później mamy jedną płatność. No bo jaka jest główna przewaga teraz marketplaceów nad wyszukiwarką? Prosty system sprzedaży i jakby rejestrowania tej sprzedaży. Jak jestem sobie tam klientem B2C i dokonuję, nie wiem, 5-10 zakupów e-commerce rocznie, to czy kupisz na marketplace, czy kupisz na stronie bezpośrednio oferenta. To jak u mnie no to jest żadna różnica. No ale jak jest się przedsiębiorstwem czy na zasadzie dużo się kupuje w zakresie B2C online, no to chce mi się to wszystko po prostu w jednym miejscu. Cała lista, numery listów przewozowych co zostało odebrane, co nie zostało odebrane. Przypomnienie o tym z paczkomatu, że trzeba odebrać i całą masę tam przeróżnych rzeczy, które są jakby w marketplace. Natomiast Google nie oferuje jeszcze tego, ale sądzę, że to jest kwestia czasu, że po prostu ja będę w stanie kupić sobie na wielu sklepach i mieć jeden chec-out googlowy, no i po prostu wszystkie. Wszystkie transakcje będę miał zapisane w jednym miejscu, a nie, że ja muszę wchodzić tu na maila, patrzeć jakie było hasło, czy ja się zarejestrowałem, czy ja się nie zarejestrowałem i tak dalej, prawda? No i też na zasadzie no rozwój po opiniach, prawda, że no rynek opinii będzie bardzo istotny względem tego, aby klient był bardziej świadomy. No bo tak na prawdę teraz i tak taki mamy kołowrotek, że to się napędza troszkę. No bo teraz stworzenie sklepu internetowego, zapchanie go produktami, wrzucenie nastawienia na niego, kampanii, i tak dalej to jest just like that. Prawda? I to z jednej strony może być ktoś, kto dowiezie e-commerce, ale nie dowiezie drugiej części. No i w tym wypadku przeglądarka będzie gorsza od marketplace, bo na marketplace nie da się ot tak po prostu zabłysnąć. Tak jak w przeglądarce. Bo do tej pory jak organic jeszcze się trochę liczył w przeglądarce, no to ok, to nie dało się zrobić taki hokus pokus, prawda? Ale teraz jak mamy tak czy siak tak mocnego searcha, a później jest przecież GMC, prawda? Center Map, no to ten wynik organiczny to już jest cząstka tak naprawdę przeglądarki. No to dasz radę zrobić taki hokus pokus, prawda? I tak na zasadzie może być podmiot nie wyspecjalizowany, nieprofesjonalny, który zaistnieje w przeglądarce, wygeneruje sprzedaż, klienci będą niezadowoleni i powiedzą nie kupuję przez przeglądarkę, a kupuję przez marketplace. No i tak naprawdę to widzę i tak naprawdę ja nie sprzedaję na marketplace’ach. Wyszliśmy z tego jakiś czas temu. Może znowu wejdziemy w życie pokaże, Ale co do ogółu, no to kibicuję przeglądarce, żeby to było lepsze. No bo w tym wypadku no płacimy za widoczność, a nie prowizja od sprzedaży, prawda? Jeśli, bo z Marketplace em, no to to jest na zasadzie niekończący się haracz, prawda? Bycie w marketplace i to, że klient znowu kupi przez marketplace to mi tyle samo zapłacę, prawda? A w przeglądarce jest tak, że jeśli ja się wypromuje, to później klient przyjdzie do mnie bezpośrednio, prawda? No i ja nie zapłacę ponownie za widoczność, że po prostu za tą widoczność się płaci tylko raz. Klient przychodzi, kupuje, no i później jak to przychodzi jeszcze raz, prawda? Często gęsto właśnie, że ma zapisane projekty. To co już mówiłem, że na zasadzie ucywilizować tą przeglądarkę, bo na razie mamy taki trochę dziki zachód.

Mhm. Do tego co powiedziałeś wcześniej, czyli żeby Google pozwalał nam z różnych sklepów zakupy robić w jednym miejscu. Gdzieś już jak czytałam wiadomości takie właśnie ze świata e-commerce, to chat GPT zaczyna powoli w Stanach wprowadzać opcję tego, żeby w ramach czatu robić zakupy.

Tak, tak tak tak I będzie na zasadzie kup mi 10 koszulek XL z nadrukiem mojej babci, która lata na pterodaktylu. No i w tym wypadku to wygeneruje całkowicie i przejdzie tutaj po prostu jakby mu się wygeneruje. Tylko jakby przesuń w prawo, żeby kupić. I będzie po temacie. Nawet nie będzie wiedział kto tak naprawdę jest tym oferentem. No ale jeśli później on oceni dobrze ten zakup, no to czat GPT nie będzie mu oferował jakby nowego oferenta, tylko zostanie przy tym, który się sprawdził, prawda? No i tak naprawdę będziemy budować tą taką lojalność technologiczną. No i staramy się to co właśnie też rozmawialiśmy odnośnie samego edrone, że no staramy się lokalizować tych klientów, prawda, że oni nie mają myśleć o wyborze nowego oferenta, tylko do tego, żeby pozostać z tym, co jest tu i teraz. To jest raz. No i w tym wypadku też go możemy lojalizować poprzez technologię, że kupię tylko tutaj, ponieważ no ja już wszystko umiem, wszystko wiem i wszystko mam zintegrowane, prawda? No i też dla nas istotne. Ten aspekt online designera to był zawsze taki atut, który no przetrwaliśmy te wszystkie właśnie zawirowania rynkowe, że ludzie się po prostu nauczyli korzystać z tego u nas i oni korzystają z tego u nas, tak jak wiesz, miałabyś przejść na innego operatora poczty e-mail, prawda? Miałem Gmaila. Po prostu, gdy ktoś mi kazał korzystać z czegoś innego, no to już jest problem. Powiem szczerze, jakby jak mam iPhone’a od żony, to ja nie umiem tego obsługiwać, bo mam Samsunga, prawda? Ona W drugą stronę także mamy tą właśnie lojalność technologiczną, co też jest istotne.

Powiedz mi Michał, co daje ci dzisiaj największą satysfakcję z prowadzenia biznesu?

No, przede wszystkim jego wzrost, to całe budowanie majątku. To jest też istotny aspekt, tak prywatnie, no ale zawodowo, No bo też jakby mam tą przyjemność, że pracuję w swoim zawodzie, studiowałem zarządzanie, no to, że buduję stabilną organizację odporną na wstrząsy, prawda? No i to, do czego się uczyłem, to robię i to działa. No i mam nadzieję, że uda mi się to robić przez kolejne jeszcze może 14 lat. No tak samo dużym sukcesem jak jest obecnie, prawda? No i to, że to naprawdę nie są takie cudowne czasy jak lata 90, że tam po prostu wystarczyło mieć jakiś produkt i explosion, prawda? To też nie jest to, co zaczęliśmy działać. To nie był 2008. Jakikolwiek biznes e-commerce i pach mamy, prawda? My zaczęliśmy to w 2014 roku, można powiedzieć, że no na ostatnią chwilę. No i mamy naprawdę dużo, dużo zawirowań, które były i przechodzimy poprzez to, że jesteśmy takimi dinozaurami. No i plus do tego, że wiem o tym, że to jakby tendencje do tego na chwilę obecną, żeby zakładać firmę, szczególnie w tak skomplikowanym świecie, jakim jest e-commerce, to jest dużo mniejsze niż to, co było kiedyś, prawda? Po prostu jesteśmy na tak ciężkim rynku, ale tylko dlatego, że dołączyliśmy do niego, kiedy on nie był taki ciężki i wiesz, o co chodzi. Ja pamiętam czasy na zasadzie CPC 45 groszy na PPC , więc. No i wiesz ile razy 10 to były takie? Czy nie można więcej, co nie? A teraz jak wiesz co jest powyżej ósemki to wow tutaj, prawda? No udaje nam się to wszystko. No to, że teraz w ogóle przetrwaliśmy Temu i Shein, prawda? To też przecież jest dużą satysfakcją. No i te wszystkie po prostu takie challenge, które nas spotykają. Ale dalibóg, żeby już ich po prostu nie było tak dużo, żeby znowu było takie jak od 2014 do 2019 roku, prawda? No flauta cały czas to samo co co roku. A ja na zasadzie, że no bo dla nas na przykład pandemia to był wystrzał, to na początku to wiadomo było zanurkowanie, cały świat zamarł. No ale później to nie było po prostu limitu. Jakby tych zamówień było naprawdę bardzo, bardzo dużo zamówień B2C, była zamknięta cała odzieżówka. Nam to zrobiło dobrze, nie. I jakoś jakoś dajemy radę. I to naprawdę daje satysfakcję każdego dnia.

Moje pytanie na koniec, trochę lżejsze niż poprzednie.

Okej. 

Powiedz mi, jakie było Wasze największe zamówienie, ale też jakie najdziwniejsze rzeczy klienci chcą mieć wydrukowane na koszulkach.

Ok. Największe zamówienie to chyba zamówienie na 220 000 zł netto. To produkcja dla Mondalez tej firmy, która ma Milkę, Nestle tego typu rzeczy. Natomiast to co ludzie u nas zamawiają. No to teraz jak mamy generator AI to naprawdę cóż, ciężko powiedzieć. Mieliśmy dużo takich tematów, że to aż. Nie chciałbym publicznie mówić. Ludzie mają naprawdę dziwne zapotrzebowanie. Drukujemy wszystko, oświadczają, że mają do tego prawa i tyle. Oczywiście nie drukujemy niczego, co wzywa do nienawiści, podrabianie marek odzieżowych i tak dalej, prawda? Także mi coś utkwiło w pamięci, o czym mogę powiedzieć publicznie, biorąc pod uwagę, ile utkwiło mi w pamięci rzeczy, których nie chcę mówić publicznie, to teraz sobie nie przypominam. Powiem Ci szczerze, nie no bo co na zasadzie pamiętam takie rzeczy, że jeju, to ktoś zrobił. To jest złe, prawda? Chyba trzeba zadzwonić na niebieską linię, prawda? Tego typu klimaty. Albo też mamy coś, nad czym ubolewam bardzo dużo tematów rasistowskich, gdzie tego nie drukujemy oczywiście. No ale mieliśmy na przykład nie tak, że na przykład na jednej drukarce, bo u nas zawsze stanowiska są drukarkowe, prawda? Leciała kampania Platforma Obywatelska po drugiej stronie PiS i drukowaliśmy, prawda? Także mieliśmy tego typu przypadki.  Jeśli chodzi o takie kwestie rozrywkowe, prawda? Tak.

Czyli co? Kreatywność ludzka nie zna granic.

Tak, tak, kreatywność ludzka nie zna granic. Ludzie naprawdę drukują sobie różne dziwne rzeczy. No ale te prezenty, które robią szczególnie jak jest Dzień Matki, Ojca to naprawdę chwytają za serduszko, prawda? Są pewne i też wsparliśmy wiele kampanii społecznych, wiele fundacji. No też robimy tak dużo dobrego, jak możemy. Teraz też na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy robiliśmy. No, widzimy, że po prostu te nasze produkty mają takie odzwierciedlenie, nie tylko tak zwane koszulki dla beki, bo w tym się specjalizujemy. Tak życie się potoczyło, prawda? Najwięcej koszulek dla beki. No ale też są te dobre rzeczy, nie tylko o tak dla śmiechu, tylko dla wsparcia jakiejś akcji. Jakbyśmy na przykład. Ten Strajk Kobiet to zrobiliśmy tak, że zrobili u nas w sklepie, bo kiedyś mieliśmy sklep we Wrocławiu, można było przychodzić i odbierać sobie gadżety za darmo na ten strajk, prawda? No i to zrobiło gigantyczny hype. Te wszystkie organizacje też zamawiały u nas odzież i gadżety. Też mieliśmy wsparcie, wiele akcji LGBT, no i widzimy, że no po prostu te nasze produkty też coś robią. I to jest takie w sumie takie trochę wracanie do tego wcześniejszego pytania o satysfakcję.

Mhm. Super. Michał bardzo dziękuję Ci za dzisiejszą rozmowę i życzę tego, żeby najbliższe lata, tak jak mówiłeś, przypominały te 2014-2019.

To ja dziękuję za te życzenia. Wam mógłbym na pewno powiedzieć, żeby edrone się rozwijał tak, jak się rozwijał. Tym bardziej, że to jest, wiecie, polska firma, prawda? Dobrze kojarzę? Tak, tak tak tak. Z polskim kapitałem. No i tak na pewno stworzyliście narzędzie, które funkcjonuje na całym świecie. Ale to też jest ważne. Macie mocno fokus tutaj na Polsce ze względu na dostarczalność, bo o tym też rozmawialiśmy, że dostarczamy z bardzo w porównaniu do Brevo, bo z MailerLite to jest podobnie, prawda? Ale brawo. Mało niższe te skuteczności dostarczania to żebyśmy sobie testy na różnych, różnych operatorów pocztowych. No i no faktycznie to jest. Plus dla edrone. No i też Wam życzę, żeby to było cały czas na in plus dla edrone.

Bardzo dziękuję. Trzymaj się. Hej!

Cześć! Do zobaczenia.

Bardzo dziękuję Wam za wysłuchanie dzisiejszego odcinka. Jeśli podobnie jak Michał chcielibyście się przekonać, jak edrone i nasi specjaliści są w stanie pomóc Wam rozwinąć Wasze sklepy, to zachęcam do założenia darmowego konta. Link znajdziecie w opisie. A tymczasem żegnam się i do usłyszenia w kolejnym odcinku. Hej!

O prowadzącym

Marta Jabłońska

Marta Jabłońska

Z wykształcenia dziennikarka i specjalistka od komunikacji. Swoją karierę konsekwentnie buduje na pracy ze słowem. Pierwsze kroki w karierze stawiała w Public Relations, pisząc dziesiątki materiałów prasowych dla agencji takich jak Team Lewis czy Grayling. Od kilku lat rozwija swoje umiejętności w marketingu, tworząc wszelkiego rodzaju treści — od kampanii SMS, przez newslettery po obszerne artykuły eksperckie. W edrone, jako Senior Content Designer, wykorzystuje swoje lekkie pióro do dzielenia się wiedzą z właścicielami sklepów internetowych, pokazując nowe trendy i możliwe kierunki rozwoju e-commerce. LinkedIn

Wejdź z nami do świata e-commerce.
Zapisz się do newslettera