Strona głównaPodcastJak zbudować markę premium od zera w rok? Modowy sukces Malvivy
podcast kierunek e-commerce Malviva
Podcast

Jak zbudować markę premium od zera w rok? Modowy sukces Malvivy

Gość: Kuba Winiszewski, Malviva

00:0000:00

Słuchaj lub oglądaj na:

Udostępnij:

W tym odcinku

✔️ Dowiesz się jak młody brand odzieżowy może odnieść sukces w przepełnionej branży
✔️ Odkryjesz dlaczego SMS-y są game changerem w e-commerce
✔️ Zrozumiesz jak strategiczne podejście do wyboru narzędzi marketing automation oszczędza czas i eliminuje późniejsze zmiany
✔️ Przekonasz się że mniejsze brandy mają przewagę
✔️ Poznasz praktyczne podejście do komunikacji – dlaczego wysyłanie mniej wiadomości o wyższej jakości jest skuteczniejsze niż bombardowanie klientów kolejnymi mailami i SMS-ami
✔️ Zrozumiesz jak szybka adaptacja i brak sztywnych planów pozwoliły Malvivie dostosować strategię Black Friday z dnia na dzień i osiągnąć świetne wyniki już w pierwszym roku


Kuba Winiszewski, współzałożyciel marki Malviva opowiada o tym, jak w zaledwie rok zbudował wraz z żoną Malwiną rozpoznawalny brand odzieżowy w jednej z najbardziej konkurencyjnych branż.

Start w najtrudniejszym momencie

Malviva wystartowała w listopadzie 2023 roku – w najgorszym możliwym momencie, w samym środku Black Friday. Brand specjalizuje się w damskiej modzie premium, szyje wszystko w Polsce i od początku stawia na jakość zamiast konkurowanie ceną z sieciówkami.

Co ciekawe, to klasyczny side project – oboje założyciele pracują na etatach, mają dwuletnie dziecko, a Malvivę rozwijają “pomiędzy wszystkim”. Mimo to sklep rozwija się dynamicznie i przynosi satysfakcję zamiast wypalenia zawodowego.

Klucz do sukcesu: autentyczność i społeczność

Według Kuby głównym motorem napędowym marki jest jego żona Malwina, która jest twarzą projektu. Jej autentyczność w social mediach stworzyła silną społeczność wokół brandu. To właśnie ta organiczna, autentyczna komunikacja – a nie wielkie budżety reklamowe – okazała się kluczem do wyróżnienia się w zatłoczonej branży.

Brand wspiera się też płatnymi reklamami w mediach społecznościowych oraz narzędziami do automatyzacji marketingu, przede wszystkim edrone, które według Kuby znacząco podniosło obroty sklepu.

Strategiczne podejście do narzędzi

Wybór odpowiednich narzędzi od początku okazał się strzałem w dziesiątkę. Kuba celowo poświęcił więcej czasu na research i testy przed wdrożeniem, zamiast skakać na pierwszy lepszy system, a potem go migrować. Ta decyzja oszczędziła im mnóstwo czasu i nerwów.

Szczególnie doceniają SMS-y jako kanał komunikacji – według ich doświadczenia są one game changerem w e-commerce. Kuba podkreśla też znaczenie edrone w całej strategii marketingowej, dzięki któremu sklep osiągnął świetne wyniki.

Przewaga bycia małym brandem

Paradoksalnie, bycie małą marką ma swoje zalety. Malviva może eksperymentować, testować różne rozwiązania i wyciągać wnioski bez ogromnej presji. Duże firmy nie mogą sobie pozwolić na takie błędy, jakie mały brand może bezpiecznie popełnić i się z nich uczyć.

Doskonałym przykładem jest ich pierwsze Black Friday – zmieniali strategię z dnia na dzień, dostosowywali się na bieżąco i mimo małych błędów osiągnęli świetne wyniki. Kluczowa była elastyczność i brak sztywnych planów.

Myślenie jak duży brand od pierwszego dnia

Mimo że Malviva to młody brand, Kuba i Malwina od początku myślą strategicznie i na dużą skalę. Mają szczegółową strategię na cały rok, planują eventy offline, budują wiarygodność marki.

Na swoje pierwsze urodziny zorganizowali event w Starym Browarze w Poznaniu – wynajęli lokal w prestiżowym centrum handlowym, przygotowali ściankę do zdjęć i stworzili wrażenie dojrzałej marki. Kuba przyznaje, że to był czysto PR-owy ruch, inwestycja mająca pokazać, że myślą jak duży brand. Event przyciągnął tłumy i potwierdził, że ich społeczność jest realna i zaangażowana.

Jakość komunikacji ponad ilością

Malviva stawia na mniej wiadomości, ale o wyższej jakości. Zamiast bombardować klientów kolejnymi mailami i SMS-ami, koncentrują się na wartościowej, przemyślanej komunikacji. To podejście sprawdza się lepiej niż masowe wysyłki.

Ambitne plany na przyszłość

“Go big or go home” – to motto Kuby. Nie chcą być małą firmą – planują stać się dużym brandem, który zrobi szum na polskim rynku. Ich podejście to połączenie pokory i ambitnych celów. Są świadomi błędów, uczą się z nich, ale jednocześnie nie boją się jasno określić, dokąd zmierzają.

Kuba żałuje tylko jednego – że nie zaczęli wcześniej. Gdyby wiedział, ile radości i satysfakcji przyniesie prowadzenie własnego brandu, pewnie wystartowałby już przed narodzinami syna.

Malviva to historia o tym, że w zatłoczonej branży można się przebić przez autentyczność, strategiczne myślenie i budowanie prawdziwej społeczności zamiast gonić za tanimi rozwiązaniami i masową produkcją.

Transkrypcja

Bartosz Fabjański (edrone): Cześć, tutaj Bartek z podcastu Kierunek e-commerce. A dzisiaj moim gościem jest Kuba ze sklepu Malviva.pl, który stanowi połowę ze składu stojącego za tym młodym brandem. Cześć Kuba.

Kuba Winiszewski (Malviva): Cześć wszystkim. Witam wszystkich. Tak, mogę powiedzieć, że jestem co-founderem.

Bartosz Fabjański (edrone):Jesteś co-founderem. A kto jest co-founderką?

Kuba Winiszewski (Malviva): Moja żona Malwina.

Jak rozumiem nieprzypadkowa zbieżność imion i nazw jeżeli chodzi o nazwę sklepu i imię żony?

No nie, nie, ale też to nie była jakaś główna inspiracja. Już było tyle tych nazw. Rozkminialiśmy na początku, że już nie pamiętam czemu akurat ta. To się najbardziej spodobała. I w takich suchych testach wyszło nam, że najbardziej się ludziom podoba po prostu. Więc jakby poszli w tym kierunku.

Kuba Zanim przejdziemy do rdzenia rozmowy, czy możesz powiedzieć kilka słów o sklepie i o tym, czym się zajmujecie, kiedy powstaliście? Dlaczego w ogóle zdecydowaliście się na to, żeby założyć sklep?

Jasne. No, my jesteśmy na rynku od roku i miesiąca. W listopadzie 2024 wypuściliśmy nasze pierwsze produkty. Jak się okazało w dość trudnym okresie, bo w takim okresie Black Friday dużych wyprzedaży. Więc początek był taki dość specyficzny dla nas. No jesteśmy już rok. Bardziej niż sklep mówimy o nas jako brand, mimo iż działamy głównie głównie w sklepie internetowym na ten moment, no to jednak też mamy już doświadczenia pierwsze ze sprzedażą bezpośrednią, mieliśmy na swoje urodziny event w Poznaniu w Starym Browarze, w dużym centrum handlowym. Więc też w tym kierunku na pewno będziemy się docelowo rozwijać, żeby być nie tylko w sferze internetowej, ale też tej offline. No i co? Jesteśmy brandem odzieżowym, szyjemy własne projekty. Mamy też kilka takich rzeczy nieswoich, które sprzedajemy i się tym wspieramy, bo nie na wszystko jeszcze mamy techniczne możliwości. A dlaczego powstała ta marka? Moja żona od lat o tym mówiła, że chciałaby zacząć robić coś z modą. Wcześniej też pracowała w modzie i chciała zacząć robić coś swojego. No i tak się złożyło, że urodziła naszego syna Stanisława i miała, jeśli tak mogę powiedzieć, więcej czasu wolnego na to, żeby się tym zająć. Stwierdziliśmy, że okej, robimy to. No i jesteśmy. Rok na rynku, super się rozwijaliśmy przez ten rok, fajnie ta skala nam rośnie. Ten rok też mamy nadzieję, będzie dla nas bardzo owocny. Mamy duże plany, także czekamy na ten rok bardzo.

Czy to jest tak, że w tej chwili działalność w e-commerce jest Waszą główną pracą, waszym głównym źródłem utrzymania, czy to jest trochę taki side show?

To jest. To jest absolutny side quest, że tak powiem. Mamy… Ja pracuję na etat, moja żona również pracuje na etat, ale już na pół etatu, więc oprócz tego mamy dwuletniego syna, więc robimy tą Malvivę między wszystkim, ale całkiem nieźle nam idzie. Mimo iż tych zadań jest coraz więcej, to i może śpimy trochę mniej, to na pewno mamy mega radochę z tego jak to robimy. Dlatego chyba dalej to robimy, bo jakbyśmy nie mieli takiego funu z tego to nie wiem czy byśmy dali radę, a także no dużo się dzieje. Generalnie dużo się dzieje tak daily, ale jest okej, super się rozwijamy więc jest super.

Jesteście brandem odzieżowym i specjalizujecie się w modzie damskiej czy w modzie dla obu płci?

Damskiej, damskiej. Mogę powiedzieć, że jesteśmy taką marką premium. Szyjemy w Polsce wszystkie te rzeczy. Więc tylko na modę kobiecą. Nie wiem, czy będziemy się rozwijać w jakimkolwiek innym kierunku. Ja mam na przykład projekt, naszą pierwszą koszulę, którą uszyliśmy. Ona już jest dostępna i koszulę noszę. Mam każdą koszulę, którą wyprodukowaliśmy, mam, także nosze. Także zachęcam panów też na zakupy. Mam też kilku znajomych, którzy kupili koszule i noszą także koszule. Na wiosnę też będą fajne projekty, więc daj znać. To na pewno jakiś tam rabacik wyskrobiemy.

Spoko, spoko. Wiesz co, brzmi ta historia tyleż przyjemnie i miło, co nie powiem nieprawdopodobnie, ale wyjątkowo, Ponieważ jeżeli chodzi o modę i modę damską, to wszyscy powiedzą, że tak konkurencja ogromna, brandów od groma, walka o klienta zabójcza i e-commerce już ciasny. A mówisz, że zaczęliście rok temu i po roku udało Wam się fajnie rozwinąć. Jak myślisz, dlaczego Wam się udało i co jest tajemnicą tego, że wciąż działacie, a nie że na przykład z płaczem zamknęliście interes?

Wiesz co? Rzeczywiście, jak wchodziliśmy w tą branżę, to wszyscy mówili jesteście pewni, że chcecie to robić? Bo ciasna branża, dużo brandów, trudna, trudna branża. Wiesz co, ja myślę, że nam idzie, dlatego, że przede wszystkim moja żona jest twarzą tego projektu i moja żona jest w stu procentach autentyczna, więc wiemy, że ta silna społeczność zbudowana wokół Malvivy dobrze działa i chyba dlatego nam tak świetnie idzie. Gdyby nie moja żona, myślę, że nie bylibyśmy w tym samym miejscu. Na pewno nie. To jest ogrom pracy mojej żony. O ile rzeczy ona robi w ramach social mediów, to jest naprawdę myślę, że jej główny sukces. I gdyby nie to, to wszystkie te rzeczy, które ja robię gdzieś obok, to one nie miałyby takiego znaczenia. Myślę, że główną bazą jest moja żona i to jak zbudowała społeczność wokół naszej marki.

Czyli ja tutaj chwytam oczywiście wątki techniczne social media wykorzystywane jako akcelerator górnej części lejka.Jak najbardziej.

Tak, tak, tak, zdecydowanie. Zdecydowanie. Zdecydowanie. No wiesz, wspieramy się też naszymi przyjaciółmi. Mamy przyjaciół, kogoś, który nam pomaga w na przykład w reklamach na Mecie. I one też są. Świetnie idą. Więc gdyby nie Gosia, to też byłoby ciężko. No ja też już tak trochę wyjdę naprzeciw. Nie ukrywam, że też edrone nam super się sprawdza w całym tym udziale i na pewno mocno nam poszło do gór obroty jak wdrożyliśmy edrone. Także naprawdę polecam wszystkim serdecznie to narzędzie.

A to bardzo miło, że tak mówisz. To ja może pociągnę ten wątek trochę interesownie, a trochę dlatego, że faktycznie historia też dlatego rozmawiamy, że że historia do nas trafiła, że powstał sklep i ten sklep szybciutko się rozwinął. Po roku aktywności właściciele dalej są uśmiechnięci, mają plany na przyszłość i nie są na antydepresantach w bardzo wymagającej branży. Tak jak powiedziałeś. Powiedz w takim razie, jak w ogóle doszło do tego, że edrone. Bo rozumiem, że mieliście jakieś pojęcie o e-commerce. Wiedzieliście, że automatyzacja marketingu, że jakieś tam scenariusze i tak dalej. Fajnie, żeby działały, ale są różne narzędzia. Co się wydarzyło, że akurat akurat edrone?

Wiesz co, ja na etacie pracuję jako product manager w IT, więc to jest, że tak powiem, moje poletko. Więc ja zrobiłem bardzo duży research rozwiązań. Poświęciłem bardzo dużo czasu na wybór narzędzia, bo wiedziałem, że jakieś narzędzie wejdę, to już nie chcę później go zmieniać. Więc dużo było takich elementów, które musiało narzędzie spełniać. Integracja z naszym sklepem internetowym na Shoperze, to, żebyśmy mogli wysyłać newslettery, ale też robić automatyzację, co nie jest takie oczywiste. To żeby to był najlepiej polski produkt, żeby ten polski rynek się rozwijał i żeby to nie było nic zagranicznego. Więc żeby było też po polsku i żeby support był po polsku. No i ja tak nie ukrywam, edrone nie był moim pierwszym wyborem. Miałem inne na liście, bo testowaliśmy. W końcu poszliśmy do, skorzystaliśmy z drona i to była miłość od pierwszego wejrzenia, bo jak tylko ja sobie setupowałem to narzędzie w ramach tego freemium, które macie, więc mogłem sobie swobodnie korzystać w ramach tej mniejszej bazy, którą miałem. No bo jak zaczynaliśmy dopiero fajnie się tam wstępowaliśmy, był super onboarding, kilka razy do mnie dzwoniliście, czy mam jeszcze pytania, miałem pytania, więc jakby ten onboarding poszedł też fantastycznie. No i działamy i mamy super wyniki. Tam duży element naszej sprzedaży to jest edrone. Także ten lejek w tym momencie jest mocno wspierany przez przez edrone.

Czyli zaczęliście od freemium, czyli planu bezpłatnego. Mogliście się nad tym troszeczkę, tak jak mówisz zasetupować, czyli rozbujać, sprawdzić sobie, zrobić pełen onboarding. I w momencie, kiedy przeszliście na plan płatny, to wynikało to ze wzrostu waszych potrzeb, ale już byliście troszeczkę w rozpędzie wtedy, jeżeli dobrze myślę.

Wiesz co, głównie weszliśmy na ten, na ten płatny plan, bo po prostu baza nam urosła do tego stopnia, że już trzeba po prostu było przejść na ten płatny, Ale to jakby w ogóle nie mieliśmy, wiesz, nawet momentu, czy warto. Ten plan jest też tak fajnie zbudowany, że on rośnie w ramach bazy, więc dla nas mega spoko. Później dorzuciliśmy sobie smski, które też super nam się sprawdzają. Także co jeszcze mogę powiedzieć? Polecam wszystkim.

Powiedz coś o SMS, powiedz coś o SMS, bo ja powiem szczerze, że ja osobiście zachęcając do korzystania z SMS, nie jestem wolny od tych zastrzeżeń i uprzedzeń, jakie prawdopodobnie właściciele e-commerceów mają dotyczących wykorzystania. Bardzo dużo sklepów internetowych nie korzysta z SMS ów wciąż. Dawaj, jak to u Was wygląda?

Wiesz co, ja miałem dużą blokadę przed wróżeniem SMS ów. No bo ja też jestem takim klientem, że nie przepadam jak mam za dużo tych touchpointów z marką. Jak ktoś mnie wysyła maila, no to jeszcze ok. Ale SMS? Ja mam tak kurcze, że to jest dużo, że to jest bardzo dużo i takie to jest niespodziewane, że nagle jest jakiś komunikat od marki, niekoniecznie kiedy chcesz. Natomiast przekonała mnie osoba od Was, że właściwie to jak ktoś się zapisuje na te newslettery smsowe, to znaczy, że jakby spoko jest. Taki kontakt nie przeszkadza tej osobie.

Więc stwierdziłem okej, dobra, no to zróbmy to w takim razie. No i jakby te maile podzielmy też to jakie macie te funkcjonalności. Czyli mamy automatyzacje, które działają super i one się ekstra sprawdzają. Mamy newslettery, które wysyłamy, no i one są mailowe i SMSowe i te mailowe są ok. Wynik powyżej tej średniej branżowej w ogóle spoko. No ale absolutny game changer to są SMS y. Też widzimy to po prostu od razu, że jak jest sms, to to od razu jest wejście w produkt, w naszą stronę internetową i od razu są finalizowane zakupy. To też wynika z tego, że wiesz, u nas ponad 95% osób to korzysta z mobilnej wersji strony, więc to przejście z SMS a na przeglądarkę jest dużo szybsze niż musisz wejść na maila. W tym w tych powiadomieniach mailowych, przekopać się po prostu i zauważyć tą jedną wiadomość od nas. Wejść, przeczytać i kliknąć przycisk. Więc droga jest jakby dłuższa, a w tym SMS po prostu możesz siedzieć. Nagle sms, klikasz link, wchodzisz i jesteś już na miejscu. Więc od tego chyba to wynika. Z czego to wynika? Ja tak to czuję.

Mam taką intuicję, jak Cię słucham, że być może wiesz, kojarzy mi się to, co teraz powiedziałeś o tym, że macie zbudowaną dosyć silną i intymną wręcz społeczność i wydaje mi się, że być może właśnie dla takich niewielkich brandów, które opierają się na bliskim kontakcie z klientem i na tej relacji, która nie jest taka jak w przypadku ogromnych brandów, to ta komunikacja SMS jest jeszcze bardziej adekwatna. Bo to nie jest jakiś anonimowy SMS, tylko liczenie na to, że rzeczywiście jeżeli ktoś się zapisał do tej bazy i wyraził zgodę na komunikację SMS, to to nie jest przypadkowe. To jest po prostu logiczne.

No tak, tak, no oczywiście, że tak. Natomiast wiesz, no w sensie, no duże brandy zagraniczne też wysyłają te SMS, pewnie nie mają takiej społeczności, też to działa. Natomiast no na pewno u nich działa skala, u nas pewnie po prostu ta społeczność i zakładam, jakby to jest najważniejszy element jakby naszej firmy i też w tym kierunku się rozwijamy, żeby ta społeczność powstawała, budowała się I była coraz większa, więc też wiemy, że jak będziemy mieli większą skalę, to nadal będziemy mogli korzystać właśnie na zasadzie takiej autentyczności, że jakby klientki mogą czuć, że dostają smsa od Malwiny, bo tak ma też napisane. A nie wiesz od jakiegoś tam randoma?

A czy jeżeli mogę jeszcze pociągnąć ten temat, czy idziecie szeroko, jeżeli chodzi o wykorzystanie tych smsów, Czy macie jakieś określone scenariusze, sytuacje, w których korzystacie akurat z tego kanału, żeby żeby jednak nie wiem, nie przesadzić i nie zasypać?

Nie no, nie chcemy przesadzać. Ja też jestem znowu ja jestem sceptyczny, żeby za bardzo nie przesadzić, nie wysyłać tych maili za dużo. I mam taką teorię, że u nas te wyniki są super, bo po prostu nie przesadzamy. Nie, że nie wysyłamy tak dużo tych komunikatów. No na pewno. Na pewno smsy będą nieodłącznym elementem budowania naszej skali w strategii na ten rok. Mamy tam dość mocno i ambitne cele związane z tymi SMS ami, więc my też nie wysyłamy ich dużo. Czyli my wysyłamy na przykład je jak mamy nową kolekcję, to niekoniecznie wysyłamy, bo klientki i tak to wiedzą. I tak jest tyle tych touchpointów, że one o tym wiedzą, więc nie chcemy przesadzać. Ale na przykład, jak teraz wiesz, Black Friday i puściliśmy tego smsa, no to w ogóle w ogóle tego się spodziewaliśmy aż tak jak teraz była wyprzedaż tam świąteczna po świąteczna i noworoczna i puszczamy. No to też super, nie? Więc też tak wiesz? No z głową do tego podchodzimy. Na pewno super jest tam się sprawdza w tym, w tej automatyzacji dotyczącej porzuconych koszyków, bo on też się super sprawdza. My tak też nie boimy się takiego małego kodu rabatowego przy porzuconym koszyku. Natomiast zrezygnowaliśmy z niego. W pierwszym kroku jest SMS i właściwie wynik jest taki sam, no nie? Więc nadal jest spoko. Ale tak jak mówię, my też nie przesadzamy, nie chcemy za bardzo się też tam. Ostatnio kupiłem planner żonie na święta i ja dostałem po prostu 30 maili. Dostałem z 30 maili od tej marki i chyba wiesz. Jakbym miał jeszcze smsy to zakładam, że dostałbym kolejne 10 sms ów i mnie to osobiście już odrzuciło, że mam takie. Jezus Boże już. No jak bym chciał to otworzę tego maila. Jakby nie wysyłajcie mi ich więcej, Nie potrzebuję ich tak dużo, no nie? Więc jakby ta filozofia u nas się sprawdza, że wysyłamy tych komunikatów mniej, ale zakładamy, że one są po prostu super ważne.

Rozumiem. A w jaki sposób zbieracie numery telefonów razem z mailami? Tak, pop upy i tak dalej.

Tak, mamy pop up też w ramach waszego produktu mamy te on-site ozwiązania i różne dla mobilki, różne dla desktopu. I ta baza się super buduje. Na pewno chcielibyśmy tam coś pewnie jeszcze dorzucić, bo też chcielibyśmy dość mocno tą bazę rozwinąć w tym roku, ale głównie bazujemy na Waszych rozwiązaniach. Czyli mamy pop up na homepage, mamy na pewno taki banerek na mobilce i jest na karcie produktowej jeszcze, że jeżeli chcesz rabat to sobie kliknij. No i wtedy się pojawia, że jak się zapiszesz do newslettera smsowego bądź mailowego to dostaniesz 5%, Więc to działa ekstra. Jeszcze tak wrócę do poprzedniego pytania. I dlatego też jakby wiesz, zdecydowaliśmy się na. Bo tych funkcjonalności jest tak dużo, że my możemy tych wiele elementów robić w ramach jednego produktu, a nie w ramach trzech, na przykład osobnych, które jeszcze nie mają integracji z Shoperem, więc musimy jeszcze coś kombinować z API. Tu jest właściwie połączenie tego. To była szybka akcja.

Rozumiem, Wiem również, ponieważ widziałem to jako subskrybent waszego newslettera, że wykorzystujecie troszeczkę czy też nie troszeczkę  taką pomoc, jaką edrone zapewnia, jeżeli chodzi o przygotowywanie kreacji newsletterowych, mailowych za pomocą takich gotowych propozycji przygotowanych przez sztuczną inteligencję w ramach systemu. Czy jesteś w stanie się do tego odnieść?

 Tak. Ja kiedyś wysłaliśmy kilka takich testowo, żeby zobaczyć, jak to pójdzie. Wiesz, to jest zawsze praca, projekt, HTML i tak dalej. Nawet w dobie AI to nadal trwa to czas 30 minut co najmniej. Wiesz, natomiast tu mam gotowe rozwiązanie, więc klikam, wysyłam. No i poszło. Więc super się to sprawdza. Cieszę się, że ten segment się rozwija i wchodzą kolejne elementy typu mogę zdecydować jakie produkty tam dodać i tak dalej. To w ogóle ekstra w tym okresie. Akurat teraz Black Friday to nie korzystaliśmy, że tak powiem, z waszych rozwiązań, tylko z naszych, no bo one też wiedzieliśmy, co chcemy powiedzieć, więc było nam po prostu łatwiej w tym kierunku pójść. Ale nie ukrywam, że na pewno będziemy w tym roku wysyłać. Jak będziemy czuli, że mało tych komunikatów idzie przez maila, to na pewno będziemy z tego korzystać.

Tak, bo tak też sobie myślę, że te najważniejsze krytyczne wręcz okazje, jakby to jest  Wasz sklep więc lepiej wiecie jak go poprowadzić. Ale te gotowe kreacje, gotowe newslettery, które czekają na okazje no wydaje mi się, że są spoko pod tym kątem. Właśnie, że już takie why not, czemu nie? Praktycznie gotowe. Ewentualnie mogę coś edytować. Nie muszę. Całkiem, całkiem spoko to wygląda.

Wiesz, no pozwolisz, że pozwolisz tylko na jedną rzecz jeszcze. No my jakby nie boimy się eksperymentować i jako mały brand mamy ten luz, że możemy dużo eksperymentować i nie będzie to miało tak naprawdę jakiegoś ogromnego wpływu. Natomiast będziemy mogli widzieć jakieś takie małe elementy, czy coś się sprawdza, czy coś się nie sprawdza. No i my z tych eksperymentów po prostu korzystamy. No bo właśnie, why not? Jak jest się dużym brandem, no to wiesz, dużo rzeczy. Jak masz dużo ludzi, zatrudniłeś duży magazyn, dużo produkujesz, no to ta presja jest większa. U nas jest mniejsza ta presja, więc możemy się tam, wiesz, poeksperymentować. Jak sprzedamy, nie wiem, tam parę procent mniej niż poprzednio, no to nic się nie stanie. Tak naprawdę wszystko jest okej.

A czy wydarzyło się tak, bo mówiłeś, że fajnie was zaskoczyły wyniki niektórych działań dookoła Black Friday zwłaszcza czy trafiliście już na taki moment, że troszeczkę wasz własny sukces was zaskoczył? W tym sensie, że trzeba było nadganiać zamówienia?

Wiesz co tak, ale to był okres wakacyjny, to był rzeczywiście okres wakacyjny, że wiesz, słuchamy branżowych podcastów i wszyscy mówią o, lato. To jest martwy okres, nic się nie dzieje, a u nas po prostu to był jakiś hardcore. Lipiec, sierpień i wrzesień no to był naprawdę hardcore. Ogarnąć to wszystko. My też wiemy, że to jest taka nauczka dla nas też branża mówi dookoła Black Friday święta wyprzedaż. Przygotuj się. Strategia przygotuj się. No i my też mieliśmy jakiś tam pomysł na to. No nie, że nie szalejemy, że tylko w piątek jest Black Friday i na weekend zostaje i tak dalej. No i też musieliśmy zweryfikować nasze plany, bo wiedzieliśmy po prostu, że rynek jakby dużo szybciej zaczyna działać. I wiedzieliśmy, że jak trochę nie skorygujemy tej naszej strategii, no to będzie problem, bo po prostu nasza klientka kupi gdzieś indziej, bo będzie lepsza okazja.

Chodzi o to, żeby szybciej po prostu zaproponować jakąś ofertę, taką specjalną, typowo sezonową. Dokładnie zjawisko, które odpowiada za to, że że pod koniec października mamy Boże Narodzenie w sklepach.

Tak. No właśnie. I my też nie chcemy przesadzać i chcemy tacy być, wiesz, zrównoważeni i nie chcemy, jakby wiesz przez cały miesiąc Tłuc, że już promocja, już kup już teraz. Chcemy też być tacy. Po prostu jakby nie szaleć. No chcemy też mieć sprzedaż i utrzymać na rynku i tak dalej, więc dostosowujemy do tych wymagań rynku. Natomiast to, że my mogliśmy skorzystać z edrone przy szybkiej zmianie strategii, no to nam super się sprawdziło, no bo stwierdziliśmy dobra, wysyłamy te maile, szybciej dostosowujemy komunikaty. No i idzie. I nie musimy się tam martwić, zastanawiać, zmieniać jakiś rzeczy. Więc to, że my mogliśmy szybko zareagować właściwie z dnia na dzień, no to też gdyby nie edrone, to czy byśmy tak się zdecydowali na luzie. A tutaj właściwie to poszło nam mega szybko. Dzięki łatwości też my znamy, wasze narzędzie, nauczyliśmy się go, korzystamy. Ja też nie ukrywam, że jestem blisko z Wami w kontakcie. Mi na tej relacji zależy z Wami, bo się dowiaduję jakieś rzeczy, bo gdzieś tam ktoś mnie na testy zaprosi i zobaczy coś, czego się nauczę. więc, więc myślę, że był mega spoko nam poszedł Black Friday, ale myślę, że gdybyśmy trochę szybciej zaplanowali te rzeczy, które finalnie zrobiliśmy, to poszłoby nam jeszcze lepiej. Więc to też jest nauczka dla nas. Mimo iż poszło spoko, jakby tam nie mamy jakichś tam o Jezu, co teraz, nie mamy jakiś tam problemów czy coś, no to wiemy, że w przyszłym roku musimy trochę szybciej to rzeczywiście zaplanować. Czyli cała branża miała rację, mówiąc nam, że ej, jakby zaplanuj te działania, przemyśl to, no to rzeczywiście rzeczywiście warto to zaplanować trochę szybciej, więc też to pewnie zrobimy w tym roku.

Wydaje mi się, że wiesz, jeżeli dobrze liczę, to był to wasz pierwszy Black Friday.

Właściwie tak, bo my zaczynaliśmy tydzień przed, jakby rok temu. 

Nie było szansy się wtedy przygotować. Więc taki pierwszy prawdziwy Black Friday, to umówmy się, zaliczyć go w ogóle do udanych i stwierdzić, że coś jest jeszcze do poprawy. No dziwnym by było, gdyby nie było dobrze.

Dokładnie, dokładnie. To jest właśnie nasz mindset.

Czy masz jakieś takie wrażenie, że jest jakieś szczególne wyzwanie, które Was czeka w nadchodzącym roku? Bo na razie jest fajnie, jest fun, jest wzrost. Prawdopodobnie ten wzrost nie będzie taki liniowy, bo rzadko bywa. Pojawią się jakieś progi, jakieś wyzwania skalowania. Czy myślałeś o tym?

Tak, tak. Mamy przygotowaną bardzo obszerną strategię na ten rok dla każdego kanału. Jestem z niej mega zadowolony. To jest taki 20 stronicowy dokument. Rozpisaliśmy sobie wiesz jakby co planujemy, jaki jest plan, jak sobie tam dotrzeć, jakie są cele i dla każdego jednego. I w ramach tego jest wielkie podsumowanie, więc.

Podzielone na kanały. Tak dobrze usłyszałem?

Tak, tak, tak, tak bardzo.

Bardzo prawilnie.

Z założenia. Więc zobaczymy co się sprawdzi w czerwcu. To zrobiliśmy rok temu dokładnie to samo na pół roku i super nam się to sprawdziło, bo wiedzieliśmy dokładnie co robimy w danym momencie. Nie musieliśmy być na bieżąco. Mieliśmy strategię przygotowaną, przeanalizowaną z ekspertami, z naszymi przyjaciółmi. Super! I w tym roku robimy to samo na cały rok. Po pół roku robimy sobie recap czy idzie tak jak chcemy. A największe wyzwanie? No nie wiem, chyba jakoś tak. Największe to życiowe, bo spodziewamy się drugiego dziecka, więc zobaczymy. Jakby tego. Dziękuję. Tego się chyba największe wyzwania nasze życiowe. Ale poza tym wiesz, ta marka nam daje tyle radochy, stworzenia tego, że my tego w ogóle tak nie traktujemy jako jakiś ciężar, raczej czystą zabawę. No a największe wyzwanie? No pewnie dowieźć te cele, które mamy po prostu, czyli gdzieś tam się rosnąć, ale też rosnąć zdrowo i unikać jakichś większych problemów, wdrożyć te rzeczy, których nie zrobiliśmy rok temu. No i? I do przodu.

Tak bym to widział. Jeżeli macie tak obszernie przygotowaną czy starannie przygotowaną strategię i to nie po raz pierwszy, ponieważ już półroczną Wam się udało zaprojektować, zrealizować i recapować Jakie mają być wyzwania? Chyba tylko nieprzewidziane, o których nie powiemy, bo ich nie przewidzimy. A wyzwaniem jest jakby realizowanie tego, co sobie zaplanowało. Bardzo. Po pierwsze brzmi to niesamowicie i szalenie dojrzale i aż trudno uwierzyć, że wiesz, że nie ma jakiegoś wieloletniego doświadczenia w handlu czy e-commerce. Powiedz mi. Powiedziałaś o tym, że konsultowaliście się z ekspertami i z przyjaciółmi i właśnie. Intrygujące jest dla mnie to, skąd źródła wiedzy i skąd takie punkty wyjścia. Jeżeli chodzi o opracowanie szczegółowej strategii na cały rok, to nie jest to najłatwiejsza sprawa. Przecież.

Nie no nie jest. Ale tak jak ja mówię, ja jestem product managerem, pracuję w IT na co dzień, tak daily akurat teraz mam urlop jeszcze, no to to jest jakieś doświadczenie wybrane po prostu z pracy typowo. Ja jak pracuję jako product manager, to właściwie głównie opieram się na strategii, metrykach, analizowaniu danych, szukaniu jakichś trendów, tych danych, jakichś problemów. I to jest jakby pokłosie tego, jakby oczywistym było dla mnie, że nie możemy myśleć, że jesteśmy małym brandem, więc jakby nie róbmy takich rzeczy, tylko raczej myślimy o chcemy być dużym brandem, więc musimy już teraz robić te rzeczy, żeby to wdrażać. Co do naszych przyjaciół. No, korzystamy z ich wiedzy, bo my też nie wiemy wszystkiego. Jeżeli chodzi o reklamy na przykład, no to myślę, że nie bylibyśmy w tym samym miejscu, gdyby nie Gosia, która nam pomaga, którą serdecznie pozdrawiam, bo nam fantastycznie pomaga. Więc wiesz, korzystamy z tego, jacy ludzie są wokół nas. Moja żona też wcześniej pracowała w handlu i modzie, więc też ma duże doświadczenie wyjęte z tego. Więc drogę, którą przeszliśmy zawodowo, wykorzystujemy teraz w naszej firmie. Staramy się po prostu te rzeczy wdrażać i myśleć o tym, że jesteśmy po prostu firmą, która będzie dużym brandem. W związku z tym musimy robić i zachowywać się jak duży, dojrzały brand i robić po prostu te rzeczy.

Bo to jest wątek, którego nie podchwyciłem, bo to jest właśnie taki bardzo perspektywistyczny, perspektywiczny wątek. Czyli nie do końca chcecie, żeby to został taki butikowy side quest, tylko że chcecie być dużym brandem.

Tak…

Co to znaczy, kiedy i jak?

Wiesz, ja nie wiem właściwie, jaka to jest skala. Tak trochę patrzymy. Mamy oczywiście benchmarki na polskim rynku i zagranicznym rynku i patrzymy na te, na te marki, jak się rozwijają, w którym kierunku idą i na pewno się benchmarkujemy, ale też myślimy w swój oryginalny sposób, no bo nie chcemy być kopią innej marki, tylko chcą być Malvivą od początku do końca. Więc wiesz, widzimy, że są marki, które się w kilka lat naprawdę rozwinęły do ogromnych brandów. Nie wiem, czy my tam będziemy za kilka lat, czy za kilkanaście. Natomiast no zakładamy go big or go home. Typowo jakby nie chcemy być taką małą firmą, tylko chcemy być naprawdę dużym brandem, który po prostu zrobi trochę szumu na polskim rynku i chcemy się rozpychać łokciami. I takie mamy plany w perspektywie kilku lat.

Okej, fajnie, Trzymam kciuki za to.

Mam nadzieję, że będę dla Was dużym klientem i wiesz, nasza współpraca będzie się rozwijać. 

Ja myślę, że to jest jedyny słuszny kierunek, bo konkurencja nie śpi. Wiesz, w momencie, kiedy nie rośniesz. To tak jakby założenie Constansu nie jest założeniem podtrzymywalnym tak naprawdę.

Tak, ja też. Wiesz, tak nie chcę zabrzmieć tak, my j esteśmy tacy bardzo pokorni. Uczymy się, popełniamy błędy, jesteśmy świadomi tych błędów i tak dalej. To też jest nasze doświadczenie z Black Friday. Popełniliśmy jakieś małe błędy, wyszło ok, ale wyciągamy z tego wnioski. Natomiast też nie boimy się powiedzieć, że mamy po prostu duże plany z tym związane. Czy się uda? Mam nadzieję. Wierzę w to. Do tego idziemy w tym kierunku, ale zobaczymy za parę lat gdzie będziemy.

Mnie się wydaje, że to jest kwestia po prostu świadomości. Że jest wiedza, że rozwój nie jest opcją, tylko jest koniecznością. I jakby taka odpowiedź na to być może zgrane pytanie gdzie się widzicie za 5 lat, które tak naprawdę jest szalenie ważnym pytaniem, jeżeli chce się prowadzić biznes? No bo jeżeli na zadanie sobie nie odpowiedzieć, nie odpowiedzieć nie odpowiemy, to ktoś inny nam odpowie, że na śmietniku historii widzi.

Tak, dokładnie. Dokładnie tak.

Podsumowując start w branży modowej, obecnie tylko premium, prawda? Żadne konkurowanie ceną, żadne szycie za granicami Polski, Bo już z kolejnym brandem rozmawiam i słyszę właśnie taką strategię, że w sytuacji, gdzie sieciówki po prostu walczą ze sobą w skali absolutnie niedostępnej dla przeciętnego przedsiębiorcy, to jest chyba ta niszowość taka jest jedyną możliwą drogą.

No, na pewno nie. Wiesz, to też jest trochę wynika z tego, że my nie chcemy robić masówy, szyć za granicą, kupować tanich tkanin z Chin czy cokolwiek. Chcemy też, żeby ten produkt był wysokojakościowy i on jest wysokojakościowy. I mamy taki bestsellerowy T-shirt i on my już przeżyliśmy ich, no nie wiem, kilkaset, Powiedzmy. No to on cały czas się rozwija, Ten produkt jest coraz lepszy i każdy następny będzie coraz lepszy. Więc wiesz, my też liczymy swoją marżę, więc z tego wynika ta cena jakaś, no nie? Więc. Więc no konkurowanie z dużą marką dla nas jest w ogóle nie da rady. No na przykład niewiele korzystamy z Google Ads, bo po prostu nie jesteśmy w stanie jakby mieć takiego budżetu, żeby się wyróżnić. No bo jak piszesz, biała koszula na przykład mam białą koszulę teraz, no to po prostu wiesz, no nie ma szans, żebyśmy się gdzieś tam wybili, więc korzystamy na pewno z tego kanału gdzieś tam trochę w innej strategii niż takiej, niż takiej jak duże marki i szukamy jakiejś niszy, żeby się gdzieś tam odnaleźć, ale no jest ciężko. Jakby tak typowo z dużą marką konkurować, to ja nie wiem, czy jest jakikolwiek polski brand, który mógłby konkurować z dużą marką. No chyba nie. No bo to cena. Skala to musi być, wiesz, po prostu taka dojrzała osoba, która myśli o tym, co kupuje. Dlaczego kupuje dany produkt? Z czego on się składa? Kto go uszył.

Jak Będzie wyglądał po pięciu praniach?

Dokładnie. Czy on uszyty w Bangladeszu, czy w Polsce i tak dalej. No więc to też jest naturalna droga, myślę dla polskich marek. Nie wiem, czy jest jakaś taka duża polska marka, która może konkurować z sieciówką. Wydaje mi się, że aż tak Nie znam tej branży, ale chyba chyba nie ma.

Powiesz na koniec dwa słowa jeszcze o tym evencie, który zorganizowaliście w Poznaniu. Trochę mnie to zaintrygowało.

To też jest to też nam bardzo zależało, żeby to zrobić. To taki mocno PR owy ruch, że jesteśmy markę, która ma pierwsze urodziny, robi taki event i w sumie on był całkiem spory, bo wynajęliśmy sobie lokal na jeden dzień w Premium centrum handlowym w Poznaniu, w samym centrum. I to były urodziny. Głównie można było przyjść porozmawiać z moją żoną, no bo kto by chciał ze mną rozmawiać, jak tam się nie pojawiam za bardzo. No więc gadamy, więc zapraszam w przyszłym roku na lato też pewnie coś planujemy, więc zapraszam. Można było zrobić zakupy? No my tak nie zakładaliśmy, że to będzie inwestycja, która się zwróci. To był typowo PR owy ruch, żeby pokazać, że właśnie jesteśmy dużą marką. Chcemy czy chcemy być dużą marką, mamy wysoko, tam mierzymy, go big or go home. No i super się w sumie. Event był ekstra. Było mnóstwo ludzi. Także to też nas mocno zbudowało, że po tym roku, że jest tyle osób, które przyszło i chciały się spotkać i kupić i porozmawiać i zobaczyć, przymierzyć. I naprawdę, po prostu wtedy chyba poczuliśmy z moją żoną Malwiną, że ok, super to jest, to wszystko idzie super w dobrym kierunku. Faktycznie jakby wiesz, często się mówi, że jak ludzie robią w branży event, to boję się, że ktoś przyjdzie czy coś przyjdzie. No i też mieliśmy taki strach z 2 dni przed Jezu, już jest za późno, nie możemy odwołać, A jak nie przyjdzie, co będzie? Co będzie? A wiesz, nie było takiego momentu, że był spokój. Cały czas byli ludzie, przychodzili, rozmawiali, robili sobie zdjęcia. Ja też pracowałem w eventach wcześniej, zanim pracowałem w IT, więc zorganizowanie takiego eventu znowu nie było jakimś Rocket jobsem, dla mnie ogromnym. Więc było też fajnie. Była ścianka do zdjęć, tak było, wiesz wszystko znowu jakbyś feeling był taki, jakbyś wszedł na zakupy do dojrzałej marki, nie takiej dużej.

Kurczę, bardzo gratuluję odwagi, bo trzeba było mieć moim zdaniem takie metaforyczne cojones jednak, żeby to zrobić.

Ja powiedziałem, że musimy to zrobić na bank i po prostu co by nie było robimy to i musimy iść w tym kierunku. No bo właśnie jakby musimy się odznaczać jako tako dużo marka na lato też coś planujemy, na lato wiosnę, ale coś na dworze. Pewnie jeszcze nie wiemy co, ale też planujemy. Mamy właśnie w ramach strategii dwa eventy w tym roku jeden na urodziny i jeden właśnie na wiosnę. Lato połączony z nową kolekcją i pewnie jakimś takim eventem, nie tylko sprzedażowym.

Ja w ogóle słyszę bardzo dużo dobrej zabawy po drugiej stronie.

No jest świetnie, naprawdę jest. Jedyne czego żałuję, że nie zacząłem wcześniej. Jakbym wiedział, że to jest taka radocha i że to tyle nam radości sprawi, to bym pewnie zaczął trochę wcześniej. Zanim miałem syna, to pewnie bym troszkę więcej czasu, Ale jakby wiesz tak ogólnie to niczego nie żałujemy i w ogóle jest super. 

Okej, dobra, ja w takim razie bardzo mocno trzymam kciuki za Wasz rozwój, za Wasze wyzwania, tak rodzinne, zawodowe.

Dziękuję.

Dziękuję bardzo. Bardzo serdecznie dziękuję Ci za rozmowę. Myślę, że jest niesamowicie inspirująca. Podzieliłeś się turbo ważnymi rzeczami. Najlepszego roku 2026.

Również pozdrawiam wszystkich klientów i klientki Malvivy. Pozdrawiam Gosię, która nam pomaga w reklamach i pozdrawiam moją żonę Malwinę.

Również pozdrawiamy i życzymy takiego ducha, takiego drive u i takiego klimatu działania wszystkim, którzy próbują sił w rozwoju własnego e-commerce w 2026 roku.

Wszystkiego dobrego! Do zobaczenia.

Dzięki. Na razie.

O prowadzącym

Bartosz Fabiański

Bartosz Fabjański

Twórcze podejście do komunikacji najpierw praktykował… ucząc angielskiego, w przeróżnych, barwnych okolicznościach. W marketingu i reklamie zaczynał  jako copywriter/creative w branży fashion oraz IT, pracował też jako freelancer, m. in. jako freelancer dla Agencji Nie Do Ogarnięcia. W edrone wymyśla i realizuje treści video, często świetnie się przy tym bawiąc. Wierzy, że aby dobrze mówić, trzeba doskonale słuchać. Codziennie pracuje na to, by móc się nazywać osobą kreatywną.

Wejdź z nami do świata e-commerce.
Zapisz się do newslettera

Administratorem twoich danych jest edrone sp.z.o.o. Przetwarzamy informacje zgodnie z naszą polityką prywatności